Jest Pan głównym stylistą Mazdy w jej europejskim oddziale, który znajduje się w Niemczech, niedaleko Frankfurtu. Jak to jest - japońskie samochody projektowane w Niemczech przez Brytyjczyka?
Peter Birtwhistle: Firma Mazda ma cztery główne ośrodki, w których projektuje się auta. Dwa znajdują się w Japonii - jeden z Hiroszimie, drugi w Jokohamie. Jest jeden w Los Angeles, no i ten, w którym ja pracuję - w Oberursel koło Frankfurtu nad Menem. My w Niemczech zajmujemy się głównie projektowaniem aut koncepcyjnych oraz prototypów. Nasze pomysły trafiają do oddziałów w Japonii i tam są "przekuwane" na gotowe projekty.
Mateusz Madejski: Mazda kojarzy się entuzjastom motoryzacji z ciekawym, niebanalnym designem. Jeśli chodzi o japońską motoryzację, to raczej ewenement, bo na przykład Toyota słynie raczej ze stonowanej stylizacji.
Peter Birtwhistle: Z Toyotą jest trochę jak z religią. Klienci tej firmy nie mówią, że jeżdżą autem. Oni twierdzą, że "jeżdżą Toyotą". Ci ludzie najwyraźniej chcą mieć samochód o raczej konserwatywnej stylistyce. Oczywiście nie ma w tym nic złego, np. mój brat jeździ Toyotą (śmiech). Poza tym Mazda jest dużo mniejszą firmą, a Toyota to jednak wielki koncern. My możemy sobie pozwolić na więcej stylistycznych eksperymentów.
M.M.: Pochodzi Pan z Anglii. Jak Pan trafił do niemieckiego oddziału japońskiej firmy?
P.B.: Ukończyłem studia z zakresu projektowania motoryzacyjnego w Royal College of Art w Londynie. Przez jakiś czas pracowałem w brytyjskim oddziale koncernu General Motors - w firmie Vauxhall. Potem przeprowadziłem się do Niemiec. Pracowałem kilka lat dla Audi, potem przeszedłem do Porsche, by ostatecznie związać się z Mazdą. I tam pracuję już 23 lata.
M.M.: Dla Mazdy rzucił Pan posadę w Porsche?
P.B.: Tak. Ale proszę pamiętać, że kiedyś Porsche było zupełnie inną firmą niż teraz. Akurat gdy ja tam pracowałem, firma przeżywała duży kryzys. W gamie Porsche było bardzo mało modeli. A gdy jesteś projektantem, to chcesz projektować nowe modele! Oczywiście, móc się przejechać legendarnym Porsche 911 to fantastyczna sprawa. A tym bardziej je projektować.
M.M.: Dzisiaj Porsche sprzedaje bardzo dużo samochodów. Ale są tacy, którzy narzekają, że firma straciła swój niepowtarzalny styl.
P.B.: Znam te zarzuty. Stylistycznie firma opiera wszystkie nowe auta na modelu 911. Tak jest na przykład z terenowym modelem Cayenne. Wygląda to rzeczywiście kontrowersyjnie. Oto mamy terenowy samochód, oparty na stylistyce legendarnego sportowego auta. Podobnie jest z pięciodrzwiowym modelem Panamera. Te auta moim zdaniem wyglądają trochę zbyt ciężko. Zdecydowanie wolę tradycyjne modele Porsche, takie jak 911 czy Boxter. Chociaż, gdyby ktoś mi dał Panamerę czy Cayenne, to raczej bym nie narzekał (śmiech).
M.M.: Dlaczego Mazda ma swoje centra projektowania samochodów zarówno w Europie, jak i w Japonii i USA?
Na starym kontynencie inaczej się projektuje auta?
P.B.: Prawdę mówiąc, europejski styl znajduje uznanie na całym świecie. Marki takie jak Audi, Jaguar, BMW czy Mercedes są uznawane na całym świecie - nieważne, czy to USA, czy kraje azjatyckie. Zatem i Mazda chce czerpać nieco z europejskiej szkoły projektowania samochodów.
M.M.: Jednak samochody sprzedawane na przykład w USA nieco się różnią od tych, które są oferowane w Europie. Skąd to się bierze?
P.B.: Faktycznie, różnice kulturowe bardzo wpływają na to, jakie auta wybieramy. Na przykład na rynkach takich, jak Chiny czy Rosja, największy udział w sprzedaży mają samochody o tradycyjnych kształtach - czyli sedany i limuzyny. W Niemczech czy Wielkiej Brytanii z kolei dominują raczej auta typu kombi czy minivany. Koncerny motoryzacyjne wiele czasu poświęciły, by to zrozumieć. Okazało się, że na przykład w Rosji auta typu kombi kojarzą się ze sprzedawcami i drobnymi przedsiębiorcami. A takie skojarzenia nie dodają w tych krajach właścicielowi prestiżu. Więc jeśli ktoś chce budzić respekt, powinien wybrać tam raczej limuzynę. A Niemcy i Anglicy podchodzą do aut nieco bardziej praktycznie. Chcą auta pojemnego, więc decydują się częściej na modele kombi. No bo jak taki Niemiec jedzie sobie na pole golfowe, to musi gdzieś przecież umieścić cały sprzęt. Do limuzyny by się te wszystkie kije golfowe nie zmieściły (śmiech).
M.M.: Nie biorąc pod uwagę Mazdy, jaka firma motoryzacyjna Pana zdaniem najlepiej projektuje swoje samochody?
P.B.: Wyróżniłbym tu przede wszystkim koncern Volkswagen. Firma ta jest właścicielem takich marek, jak Audi, Seat, Skoda, Lamborghini czy Bentley. Koncern VW perfekcyjnie potrafi zachować duszę każdej z tych marek. Każda ma swój styl i kojarzy się z określonymi wartościami.
M.M.: A który model Mazdy jest Pana zdaniem najlepiej zaprojektowany?
P.B.: Za najlepszy uważam model CX-7. Ma zdecydowane, nieco muskularne linie nadwozia, ale jego stylistyka nie jest ostentacyjna. CX-7 nie jest klasycznym autem terenowym czy SUV-em. Raczej nie jest to auto do jazdy po trudnym terenie, chociaż oczywiście poradzi sobie poza utwardzonymi powierzchniami. Takie auta nazywamy w Maździe "crossoverami".
M.M.: A jakim autem porusza się Pan na co dzień?
P.B.: Mazdą CX-7 (śmiech). Oczywiście w historii Mazdy było wiele bardzo udanych projektów. Chociażby produkowana niegdyś seria aut Xedos czy roadster MX-5. Obecnie Mazda jest w ciekawym punkcie historii, jeśli chodzi o stylizację aut. Produkty firmy są naprawdę ciekawie zaprojektowane.
M.M.: Bardzo cenione są ostatnio w branży motoryzacyjnej produkty koreańskich koncernów Hyundai i Kia. Pan również docenia te samochody?
P.B.: Rzeczywiście, zarówno Hyundai, jak i Kia w ostatnich latach zrobiły kawał świetnej roboty. Wcześniej ich auta bywały nieciekawie zaprojektowane, dziś wyglądają naprawdę świetnie. Zresztą Kia też ma swoje centrum projektowania samochodów we Frankfurcie.
M.M.: Jak ważna jest stylizacja przy projektowaniu samochodów? Czy jest tak, że ludzie kupują po prostu te auta, które im się podobają?
P.B.: Dobrze zaprojektowany samochód to nie tylko taki, który nieźle wygląda. Chodzi tu też o jakość, dobór materiałów... Bardzo ważne jest też to, by wygląd samochodu oddawał "ducha" marki.
M.M.: Mazda w Polsce zajmuje się oczywiście sprzedażą samochodów, ale ostatnio firma postanowiła też, że będzie wytwarzać perfumy...
P.B.: Polski oddział Mazdy zorganizował nawet specjalny konkurs dla młodych designerów. Mieli oni zaprojektować flakon perfum Mazdy. Byłem honorowym członkiem jury tego konkursu. Ostatecznie wygrał projekt flakonu zainspirowany... dziecięcym bączkiem. I perfumy Mazdy w tym zwycięskim flakonie wejdą do sprzedaży już w okresie jesiennym. Muszę przyznać, że poziom wszystkich prac był naprawdę wysoki. Macie naprawdę zdolnych młodych projektantów!