Scofield to nazwisko, które trzeba znać. To genialny gitarzysta, ceniony i zapraszany do współpracy przez największych, jak choćby przez Milesa Davisa, z którym zdobył popularność. To właśnie w formacjach Davisa dał się poznać jako gitarzysta bardzo kreatywny - innowator jazzu. Dość wspomnieć albumy "Decoy", "Star People" czy "You're Under Arrest".
John Scofield - wiele twarzy muzyki
Najlepiej jednak zawsze realizował się we własnych, autorskich formacjach. Jego dyskografia jest ogromna, liczy kilkadziesiąt pozycji. I właściwie na każdym albumie pokazuje się nam z innej strony. Raz jest bardziej jazzowy, raz funkowy, innym razem gra fusion, soul, jeszcze innym - bardziej swinguje. Nie jest instrumentalistą, który "zabija" karkołomnymi tempami i techniką (choć bynajmniej mu jej nie brakuje), natomiast dopieszcza każdą nutę. Każdy jego dźwięk ma sens, każdy dźwięk żyje. Wiele pisano o niezwykle starannej artykulacji Scofielda.
Ważne albumy w jego dorobku to koncertowy "Pick Hits", świetnie odebrany przez krytykę "Time On My Hands", "Meant To Be" nagrany z saksofonistą tenorowym Joe Lovano, "Grace Under Pressure", "What We Do". Nie sposób wymienić wszystkich. A każdym albumem Scofield udowadnia, że jest jednym z najwybitniejszych jazzowych gitarzystów na świecie, i że jego głowa wciąż jest pełna nowych, świeżych pomysłów.
Na najnowszej płycie Scofielda - "A Moment's Peace" - usłyszymy zarówno jego własne kompozycje, jak również utwory autorstwa Lennona i McCartneya ("I Will"), George'a Gershwina ("I Loves You Porgy"), a także kompozycje Carli Bley ("Lawns") oraz Abbey Lincoln ("Throw It Away"). Do projektu zaprosił Nigela Halla - pianistę oraz wokalistę formacji Soullive oraz Lettuce (sam Scofield porównuje go do Donny'ego Hathawaya), basistę z zespołu The Black Crows - Andy'ego Hessa oraz legendarnego nowoorleańskiego perkusistę - Terence'a Higginsa. Ich wszystkich będziemy mieli okazję usłyszeć na festiwalu Era Jazzu, podczas koncertowej premiery albumu "A Moment's Peace" 6 października w Sali Kongresowej
Amadou & Mariam - romantyczna historia muzyczna
A będzie to wieczór niezwykły, bo podczas tego samego koncertu usłyszymy również afrykański duet (i małżeństwo zarazem) Amadou & Mariam, odkryty kilka lat temu przez Manu Chao.
Amadou & Mariam to Mariam Doumbia i Amadou Bagayoko - niewidomi muzycy z Mali. W 2005 roku Manu Chao wyprodukował ich album "Dimanche a Bamako", którym zachwycili Francję, a potem również świat, m.in. Polskę - w 2006 roku na etnicznej scenie festiwalu Opener. Za ten album otrzymali francuski odpowiednik nagrody Grammy - prestiżową nagrodę Najlepszy Wykonawca World Music. Ale ich muzyczna droga zaczęła się dużo wcześniej. Poznali się w instytucie dla niewidomych jeszcze w latach 70. Tam odkryli nie tylko miłość do siebie nawzajem, ale także do muzyki. W 1980 roku wzięli ślub i założyli własny zespół. Z połączenia ulubionych przez oboje stylów powstała muzyka będąca mieszanką funky, soulu, bluesa i afrykańskiego folkloru. Kilka lat po ślubie zamieszkali na Wybrzeżu Kości Słoniowej, gdzie stali się prawdziwymi gwiazdami.
Muzyka Amadou & Mariam jest bezpretensjonalna, pełna słońca i radosnych afrykańskich rytmów, a ich koncerty to energetyczne widowiska, które porywają tłumy. W 2010 roku to właśnie oni otwierali mistrzostwa świata w piłce nożnej w Afryce, grając dla 60 tysięcy widzów i milionowej publiczności zgromadzonej przed telewizorami na całym świecie. Amadou & Mariam wystąpią w 9-osobowym składzie. Sami Malijczycy. Publiczność Ery Jazzu wie już doskonale, jak malijscy muzycy potrafią rozgrzać publiczność. Swego czasu dała nam tego przykład Dee Dee Bridgewater ze swoim zespołem. Myślę, że teraz może być podobnie.
Bracia Holmes - Blues Brothers
To nie koniec muzycznych atrakcji tej jesieni. W listopadzie w ogólnopolską trasę koncertową rusza legendarne trio The Holmes Brothers - jeden z najważniejszych dzisiaj zespołów grających folk-jazz, bluesa i soul.
Zespół tworzą dwaj śpiewający bracia Holmes: basista Sherwood, gitarzysta i pianista Wendell, oraz perkusista Popsy "the Holmes" Nixon, który jest w zespole już od 40 lat i którego traktują jak trzeciego brata.
Wszyscy trzej wychowali się w małym miasteczku Christchurch w Wirginii. Swoją muzyczną karierę zawdzięczają przede wszystkim rodzinnej tradycji i środowisku, w jakim się wychowywali. Od najmłodszych lat uczestniczyli w nabożeństwach, słuchając pieśni religijnych w kościele, śpiewali w chórze, uczyli się gry na instrumentach. W niedziele śpiewali w kościele, a wieczorami grali w lokalnych knajpkach. Jedno i drugie nie pozostało bez wpływu na ich późniejszą muzykę. Do dziś słychać w niej zarówno gospel, jak również bluesa, soul, R'n'B, rock'n'rolla i country. W 1967 roku, przy okazji jednego z klubowych koncertów, spotkali w Nowym Jorku Popsy'ego Nixona - kolegę z Wirginii. Przez kolejnych 10 lat grywali razem w najróżniejszych knajpach Ameryki, aż w 1979 roku powstało trio The Holmes Brothers. W 1989 roku nagrali debiutancki album "In The Spirit", który otworzył im drzwi do kariery. Wkrótce wydali jeszcze trzy płyty i wzięli udział w znaczących nagraniach wielkich gwiazd. Stali się też częstymi gośćmi zespołów Joan Osborne, Boba Dylana i Williego Nelsona. W 2003 roku zrealizowali wraz z Peterem Gabrielem jego słynny przebój "Burn You Up, Burn You Down", a wydanym w 2004 roku albumem "Simple Truths" zdobyli prestiżową nagrodę Blues Foundation. Album "State of Grace" zyskał w 2008 tytuł najlepszego albumu soul/bluesowego, natomiast najnowszy - "Feed My Soul" - bije w Stanach rekordy popularności. Zrealizowała go również Joan Osborne. Bracia Holmes nieczęsto koncertują w Europie, dlatego warto skorzystać z okazji i - jak nakazuje tytuł płyty - nakarmić duszę.
Jazz & Soul Gala - John Scofield Quartet / Amadou & Mariam
6 października / godz. 19:00 / Warszawa / Sala Kongresowa
The Holmes Brothers w Warszawie / 4.11 - Palladium, Gdyni / 5.11 - Klub Ucho, Poznaniu / 6.11 - Blue Note, Łodzi / 7.11 - Wytwórnia oraz Krakowie / 8.11 - Lizard King