Większość osób lubi rozdzielać
swoje życie zawodowe
i rodzinne.
Państwo te dwie sfery
łączą. I osiągają duże sukcesy na rynku
konsultingowym. Jak to jest pracować
z najbliższą rodziną?
Al Ries: Cóż, praca z córką ma tę
ogromną zaletę, że nie muszę się martwić,
iż Laura odejdzie, bo znajdzie ciekawszą
pracę. Tak to jest - rodzina łączy
ludzi na dobre i na złe.
Laura Ries: Powiem wprost: praca
z moim ojcem jest czymś niesamowitym.
W końcu on jest nie tylko moim ojcem,
ale też ojcem nurtu marketingu zwanego
pozycjonowaniem! Mój ojciec jest
nie tylko bardzo inteligentnym człowiekiem.
Jest przede wszystkim fajną osobą,
z którą dobrze się pracuje i miło spędza
czas.
Mateusz Madejski: Mimo wszystko,
dzielą Państwa pokolenia. To owocuje
ciekawymi pomysłami czy też czasem
rodzi napięcia?
Al Ries: Uzupełniamy się. Laura jest ekspertem
w wielu dziedzinach, o których
ja nie mam zielonego pojęcia. Z drugiej
strony mam oczywiście dużo większe
doświadczenie życiowe i biznesowe
niż Laura. Razem mamy więc niezbędne
kwalifikacje, by dobrze pracować dla naszych
klientów.
M.M.: Panie Ries, jest Pan autorem jedenastu
bestsellerów. Czy zamierza Pan
napisać kolejne książki?
A.R.: Nie w tej chwili. Dopóki nie zdarzy
się coś wyjątkowego, czemu chciałbym
poświęcić całą książkę, nie zamierzam
sięgać po pióro. Tu oddaję pole
Laurze. W tej chwili pracuje nad wyjątkową
książką. To bardzo oryginalny temat,
dlatego nie mogę go teraz zdradzić.
L.R.: Koncepcja tej książki jest naprawdę
ciekawa... Więc proszę jeszcze o chwilę
cierpliwości.
M.M.: Pani Lauro, czuje się Pani raczej
specjalistką od marketingu czy też może
coachem, pisarką, autorką doskonałych
wykładów i spikerką?
L.R.: Uważam się za człowieka marketingu.
Książki i wykłady to po prostu
kanały komunikacyjne, którymi przekazuję
swoją wiedzę i idee na temat marketingu.
Nasze wykłady i książki napędzają
główną część naszego biznesu, czyli firmę
konsultingową Ries&Ries.
M.M.: Czy uważa się Pani za "guru
marketingu"? A może uważa Pani swojego
ojca za takiego "guru"?
L.R.: Każdy, kto uważa się za guru, prawdopodobnie
żadnym guru nie jest. Nie,
nie uważam, żebym była kimś w tym rodzaju.
Uważam się za osobę, która kocha
marketing. Poświęcam temu obszarowi
wiedzy mnóstwo czasu, ciągle czytam
nowe książki, piszę o marketingu,
zgłębiam go i dużo o nim myślę. Co do
Ala - to tak, on jest zdecydowanie "guru
marketingu". Dlatego praca z nim jest
tak ciekawa - łączymy jego bogate doświadczenie
z moim rozumieniem świata
młodszych generacji.
M.M.: Zatem, Panie Al, czy jest Pan
"guru"?
A.R.: "Guru" to pieśń przeszłości, już ich
nie ma. Nie mam też nikogo, kogo uznawałbym
za swojego "guru". Ja zamiast
swojego guru mam żonę, która mnie od
czasu do czasu przywołuje do porządku
(uśmiech).
M.M.: Tytuł jednej z Państwa najsłynniejszych
książek brzmi: "Zmierzch reklamy,
przyszłość należy do Public Relations..."
A.R.: Problem w tym, że wiele ludzi źle
zrozumiało tezy tej książki. Nie uważam,
że reklama należy do przeszłości. Po
prostu jestem przekonany, że firmy powinny
stawiać przede wszystkim na PR,
a reklama powinna być niejako na drugim
miejscu. W dzisiejszych czasach samymi
działaniami reklamowymi nie można zbudować pozycji, prestiżu i dobrego
wizerunku marki. Można to natomiast
osiągnąć dzięki działaniom PR.
Ale chciałbym się w tym miejscu podzielić
refleksją. Z naszych badań wynika,
że wiele firm wydaje niewiele pieniędzy
na reklamę. Dlaczego? Bo boją się małego
"zwrotu z inwestycji". To oczywiście
błędne myślenie. Funkcją reklamy nie
jest zarabianie na siebie. Funkcją reklamy
jest wyróżnienie się na tle konkurencji.
Ta sytuacja trochę przypomina ubezpieczenia
na życie. Jaki jest "zwrot z inwestycji"
ubezpieczenia na życie w sytuacji,
w której nie giniemy? Zerowy! Ale to
przecież nie oznacza, że ubezpieczenia na
życie są pozbawione sensu. Chronią naszych
bliskich w przypadku naszej przedwczesnej
śmierci.
M.M.: Żyjemy w czasach, w których
marketing, PR i tradycyjne media bardzo
szybko się zmieniają. Czy uważa
Pan, że tzw. "nowe media" mogą zastąpić
te tradycyjne?
A.R.: Żadne "nowe medium" nie jest
w stanie zastąpić tradycyjnego. To, co obserwujemy,
to proces, w którym te nowoczesne
media zmieniają te "stare". Internet
mocno uderzył w media drukowane.
By przetrwać, media drukowane muszą
się zmieniać. Muszą się koncentrować
na wąskich dziedzinach i oferować bardziej
ambitne treści. W USA wiele gazet
upadło lub jest w ciężkiej sytuacji. Ale to
nie oznacza, że cały przemysł musi upaść.
On musi się po prostu dostosować do
nowych realiów.
M.M.: Coraz więcej serwisów internetowych
każe użytkownikom płacić za
czytanie swoich treści...
A.R.: Uważam, że pobieranie opłat za internetowe
treści to nie jest najlepszy pomysł.
Jeden serwis każe sobie płacić za
czytanie informacji, drugi oferuje podobną
treść za darmo... Nietrudno zgadnąć,
który serwis będzie chętniej odwiedzany
przez czytelników. Są oczywiście
wyjątki - wiele osób będzie chciało płacić
za fachowe, specjalistyczne informacje.
M.M.: Czy uważa Pan, że dobry menedżer
powinien mieć w swoim życiorysie
ukończone studia MBA?
A.R.: Największą zaletą studiów MBA
nie jest to, czego się można podczas nich
nauczyć. Największą ich zaletą jest to, że
ich ukończenie pomaga z znalezieniu dobrej
pracy w prestiżowej firmie. Podobnie
jest zresztą z uniwersytetami. Jeśli stoi
za tobą dyplom "markowej" szkoły, masz
większe szanse na sukces. Spójrzmy na
Sąd Najwyższy w USA. Każdy prawnik
w tym kraju chce w pewnym momencie
dostać zaproszenie do zasiadania w tym
sądzie. Jak wiadomo, w USA są setki, jeśli
nie tysiące prawniczych szkół. Tymczasem
wszyscy sędziowie tego sądu ukończyli
albo Harvard, albo Yale. Można
więc śmiało powiedzieć, że szanse na karierę
w Sądzie Najwyższym mają tylko
absolwenci tych dwóch uczelni.
M.M.: Gdy nie zajmują się Państwo
marketingiem, to...
A.R.: Uwielbiam czytać. Książki, magazyny...
A jak mam czas, to wyjeżdżam na
Karaiby, by pływać i nurkować.
L.R.: Najwięcej czasu spędzam z moimi
synami. Mają po 8 i 5 lat, więc są pełni
energii... I uwielbiam fitness. Ćwiczę
właściwie codziennie, od 25 lat!
Al Ries - wraz z Jackiem Troutem jest uznawany za twórcę pozycjonowania,
jednego z najciekawszych nurtów we współczesnym marketingu. W 1999
roku magazyn PR Week uznał go za jednego z najważniejszych ludzi branży
PR XX wieku. Wiele spośród jego książek stało się międzynarodowymi bestsellerami.
Laura Ries - ukończyła z wyróżnieniem Northwestern University w Illinois.
Pracowała w agencji reklamowej TBWA w Nowym Jorku, potem m.in.
w dziale marketingu producenta wody Evian. Od 1994 roku prowadzi z ojcem
firmę Ries&Ries. Doradzali wielu firmom z prestiżowej listy Fortune
500, skupiającej najpotężniejsze korporacje na świecie.