ESSENCE
Magazyn ludzi sukcesu esencja
dobrego
smaku

Filmowe oblicze Afryki

Algieria, Egipt, Libia, Maroko, Tunezja, Sahara Zachodnia, również Mauretania i Sudan - te właśnie kraje mamy na myśli, mówiąc "Afryka Północna". W żadnym innym miejscu na świecie turysta nie ma okazji przemierzać jednocześnie tylu światów rzeczywistych i filmowych

Tekst Konrad Serafin

Afryka Północna

Afryka Północna - miejsce, które inspiruje i przyciąga twórców filmowych z Hollywood. Różnorodność i niezwykłość afrykańskich lokacji działa na wyobraźnię, stając się ucieleśnieniem tego, co rozumiemy jako szeroko pojętą egzotykę.

Wystarczy skierować myśli w tym kierunku, by zaraz wyobrazić sobie tajemnicze, ukryte za woalem kobiety, karawanę wielbłądów, niezwykle jasne, przejrzyste światło, ogromną rozmaitość krajobrazów, wśród których nie brakuje ani bezkresu pustyni, ani kołyszących się palm, ani nawet szczytów górskich pokrytych śniegiem. To kraina, w której gdzieś za rogiem może czaić się niebezpieczeństwo, jednocześnie zaś to siedlisko filmowych snów, baza dla powstania światów realnych i całkowicie wymyślonych, a zawsze jednakowo inspirujących. Światów, które na ekranie stają się tak żywe i prawdziwe, że niejednokrotnie zdarza się nam - widzom - odsuwać na dalszy plan wątpliwości, czy obraz Afryki na taśmie filmowej ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.

Dom Skywalkera

Magia ekranu sprawia, że w pełni akceptujemy proponowaną nam przez realizatorów swoistą umowność. W ten sposób przed naszymi oczami rozkwita wydobyta z zapomnienia forma Koloseum, gdzie do walki stają gladiatorzy - Maroko, za pośrednictwem filmowych czarów, przeistacza się w Rzym. Wymyślona pustynna planeta Tatooine z uniwersum "Gwiezdnych wojen" nabiera realnych kształtów i budzi się do życia dzięki egzotycznej wielowymiarowości krajobrazów Tunezji. Tunezja staje się całkowicie pełnoprawnym aktorem, kryjąc się pod wymyślonym filmowym pseudonimem, czerpiąc z bogactwa własnego pejzażu tak samo, jak zdolny aktor czerpie z własnego talentu i własnej wszechstronności. Obserwując wyścig racerów z "Mrocznego widma" ani na chwilę nie wątpimy, że trafiliśmy w inny świat... a jeśli zapragniemy kiedyś odwiedzić Tunezję osobiście, obejrzeć na żywo miejsca, które gościły ekipę filmową, będzie to bardzo podobne do prośby o autograf.

W Afryce Północnej nie brakuje bowiem turystów, którzy trafili tam zainspirowani magią filmu, wykraczającą swoją realnością poza ekran. Pragną zobaczyć prawdziwą Casablankę, ponieważ mają w pamięci nieśmiertelną historię miłosną Humphreya Bogarta i Ingrid Bergman, dźwięki Marsylianki i "początek pięknej przyjaźni". Fakt, że większość akcji filmu dzieje się we wnętrzach, nie ma żadnego znaczenia. Casablanca to symbol dla turystów odwiedzających Maroko. Podobnie rzecz ma się z tymi, którzy przechadzają się po piaskowozłotych formacjach na bezdrożach Tunezji, marząc o spędzeniu nocy w "domu Luke'a Skywalkera".

Drâa Valley w Maroku wciąga nas w labirynt uliczek i korytarzy, w których czasami nie sposób odróżnić autentycznych miejscowych budowli od dekoracji postawionych dla potrzeb realizacji filmów, ale to przecież właśnie tutaj kręcono "Gladiatora" i "Lawrence'a z Arabii". Taka wycieczka staje się przeżyciem jednocześnie turystycznym i artystycznym.

Różne twarze Tunezji

Wreszcie można w pełni poczuć to, przez co przechodzili bohaterowie. Od Sahary bije skwar, łatwo stracić orientację; trzeba tu zachować ostrożność i zadbać o dobre przygotowanie. W Egipcie i Algierii nie brakuje miejsc, gdzie sytuacja jest zaogniona przez fanatyzm religijny i ekstremizm może łatwo stać się zarzewiem konfliktów, brutalnie integrując filmowe wyobrażenie z prawdziwym życiem.

I odwrotnie: turystyka w Afryce Północnej czerpie z powodzeniem z filmowych inspiracji, oferując nam możliwość wypicia drinka w "barze Humphreya Bogarta" czy pójścia śladem Indiany Jonesa w jego poszukiwaniu Arki Przymierza. Różnorodna i niezwykła, kraina Afryki Północnej łatwo zakłada na siebie rozmaite kostiumy i z powodzeniem wchodzi w rozmaite epoki, stając się domem szekspirowskiego Otella, Tybetem bądź Jerozolimą; wszystkie te kostiumy podziwiamy z zapartym tchem, oglądając potem "Jezusa z Nazaretu", "Ostatnie kuszenie Chrystusa" czy "Kundun". Nawet ekipa Monty Pythona, kręcąc swój "Żywot Briana", wybrała się na wycieczkę do Tunezji. A tak wysoko cenione przez Akademię Filmową krajobrazy znane nam z "Angielskiego Pacjenta"? Wąskie, tajemnicze uliczki, trawiaste enklawy, pustynne bezdroża i kryjące się w załomach skalnych jaskinie... tak, to jeszcze inna twarz tej samej Tunezji.

Zobaczyć Afrykę

Można zaryzykować twierdzenie, że nie ma miejsca na Ziemi, które by w równie płynny sposób łączyło współczesność i tradycję, kosmopolityzm i egzotykę, realizm i fantazję. W którym z równym powodzeniem można spotkać kobietę owiniętą od stóp do głów, jak i wystrojoną w spódniczkę mini. Gdzie są potężne centra handlowe i rozkrzyczane bazary pełne inspirujących wyobraźnię towarów. Gdzie przewodnik karawany swobodnie konferuje przez telefon komórkowy. Czas i przestrzeń stają się pojęciem płynnym, w każdym momencie można przywołać dowolną epokę, z epoki komputeryzacji i miniaturyzacji w jednej chwili cofnąć się w głąb starożytności. Jednak spojrzenie na Afrykę Północną wyłącznie przez pryzmat filmowej kreacji niesie w sobie niejakie zagrożenie. Jeśli już zdecydujemy się ją odwiedzić, przeobrazić się w głodnych wrażeń, zaciekawionych turystów, trzeba uważać na to, by np. wspaniałości legendarnego Egiptu postrzegać tak, jak je widzimy własnymi oczami, a nie jak przyzwyczaiła nas magia srebrnego ekranu. Złudzenie taśmy filmowej jest wspaniałym doświadczeniem, ale to jednak tylko miraż i czasami niepotrzebnie prowadzi nas wydeptaną ścieżką bądź drogą stereotypu. Bogactwo Afryki Północnej obroni się przed tym, jeżeli tylko spojrzymy na nią z ciekawością, otwartością i bez z góry wypracowanych obciążeń


ESSENCE 2011
 
Biografie gwiazd - Bizneswoman - Czasopismo przedsiębiorców - Ekskluzywne czasopismo - Ludzie biznesu - Ludzie sukcesu - Magazyn biznesmenów - Polskie gwiazdy