To "wydarzenie" odbiło się szerokim echem w mediach i obudziło w wielu inwestorskie instynkty. Czy obecna gorączka złota jest rzeczywiście uzasadniona? A jeśli tak, to jak najlepiej na niej skorzystać?
Przyjrzyjmy się najpierw, o ile wzrosła cena złota z perspektywy Polaka? W ferworze sensacyjnych wiadomości o kolejnych rekordach można bowiem łatwo zapomnieć, że cena złota podawana jest najczęściej w dolarze amerykańskim,
a ten od połowy 2001 roku traci na wartości. W efekcie, jeśli spojrzymy na cenę złota wyrażoną w złotych, to pnie się ona do góry, ale już mniej ostro. W okresie od 20 września 2000 do 30 stycznia 2008 cena złota w dolarach wzrosła o prawie 240%. Ta sama cena wyrażona w złotych wzrosła już tylko o ok. 80%, czyli ok. 8,5% rocznie. Przyzwoicie, ale na pewno nie rewelacyjnie, jeśli weźmie się pod uwagę, że nie było to pewne 8,5% rocznie, bo cena złota mogła przecież ukształtować się zupełnie inaczej.
Nie zmienia to oczywiście faktu, że inwestowaniem w złoto warto się zainteresować. Można to robić na wiele sposobów - począwszy od najbardziej tradycyjnego, czyli bezpośredniego zakupu cennego kruszcu, po nowoczesne instrumenty finansowe, których zyskowność zależy od kształtowania się ceny złota. Niestety dostępność tych ostatnich w Polsce, w porównaniu do rozwiniętych rynków, jest dosyć skromna i ogranicza się do kilku funduszy inwestycyjnych oraz produktów strukturyzowanych opartych na indeksach złota.
Złoto w czystej postaci
Motywem kupowania złota w najczystszej postaci (sztabek, monet czy ewentualnie biżuterii) może być chęć zabezpieczenia "paru groszy" na czarną godzinę. Może wydawać się to staroświeckie i niebezpieczne, ale to jedyny sposób, aby tego typu kolekcja w pełni spełniała swoje zadanie.
Najlepiej do tego celu nadają się sztabki
i monety. W obu grupach znajdują się wyroby o mniejszej lub większej wartości kolekcjonerskiej. Jeśli nie mamy chęci ani możliwości zgłębiania numizmatycznych tajników, bezpieczniej będzie wybrać tzw. sztabki lokacyjne, których koszty bicia są relatywnie najniższe, a liczba nielimitowana. Na zakupy możemy udać się m.in. do Narodowego Banku Polskiego, Raiffeisen Banku oraz wielu firm, których oficjalna lista opublikowana jest na stronie NBP. Można udać się również do kantorów czy skorzystać z aukcji internetowej. Jednak w obu przypadkach wskazana jest dogłębna znajomość tematu
i umiejętność oceny, czy oferowany towar jest oryginalny. Tym samym nie polecam tych kanałów dystrybucji raczkującym "poszukiwaczom złota".
Fundusze inwestycyjne
Jedną z alternatyw bądź uzupełnieniem dla inwestycji bezpośrednio w czysty kruszec mogą być fundusze inwestycyjne mniej lub bardziej związane z rynkiem złota. Najlepiej w tej kategorii wypada Investor Gold FIZ. Fundusz inwestuje w kontrakty terminowe na metale szlachetne oraz akcje spółek z tego sektora. Od początku działalności jego wartość wzrosła o 65,4% (stan na 31.01.2008). Dla porównania złoto w tym samym okresie zdrożało
o 55,8% w dolarach i 22,61% w złotych, co czyni ten fundusz inwestycją "surowcową" godną rozważenia.
Do dyspozycji mamy jeszcze dwa "złote" fundusze - Superfund SFIO Subfundusz Gold oraz Black Rock MLIIF World Gold Fund.
Produkty strukturyzowane
Tu jedynym dostępnym w ciągłym obrocie na GPW produktem jest certyfikat strukturyzowany Raiffeisen Centrobanku Gold Open-End Index Certificate odzwierciedlający cenę złota. Certyfikat notowany jest na GPW od 13 września 2007. Od tego momentu do 31 stycznia 2008 zyskał 16,7% podczas gdy cena w złotówkach wzrosła w tym czasie
o 17,5%.
Inną formą produktów strukturyzowanych są te w formie polisy ubezpieczeniowej, oferowane podczas ograniczonych czasowo subskrypcji. Tu należy pamiętać, że złoto nie jest dobrą bazą do tworzenia tego typu produktów, a wykorzystywane jest w tym celu właśnie w takich chwilach, jak obecnie, kiedy łatwo sprzedać wszystko, co ma złoto w nazwie. Niestety nie przekłada się to na rzeczywistą atrakcyjność takiej lokaty.
Wielką zaletą "złotych" lokat strukturyzowanych jest brak ryzyka kursowego. Inwestor, który wpłaca złotówki, może zarobić dokładnie tyle, o ile zdrożało złoto w... dolarach. W efekcie nie straci na ewentualnym dalszym spadku kursu dolara.
Kontrakty terminowe na złoto
Samodzielne inwestowanie w kontrakty terminowe (w tym na złoto) to wyższa szkoła jazdy. W efekcie wykorzystania tzw. lewarowania można dysponując relatywnie małymi kwotami (kilka tysięcy dolarów) zarobić dużo i bardzo szybko. Oczywiście nie ma róży bez kolców - ten sam mechanizm działa w drugą stronę, sprawiając, że na kilku transakcjach możemy pożegnać się z pokaźnym majątkiem. Grę na kontraktach można w uproszczeniu porównać do zakładów bukmacherskich. Zakładamy się z innymi uczestnikami rynku o to, czy cena złota spadnie czy wzrośnie i o ile.
Mogłoby się wydawać, że nie ma nic prostszego, jednak ta "zabawa" wymaga opanowania sporej wiedzy teoretycznej i praktycznej. Zdecydowanie nie polecamy drobnym inwestorom.
Perspektywy
Dwa miesiące temu niektórzy analitycy wieścili rychłe przebicie psychologicznej bariery 1000 dolarów za uncję. Był to czas szczytu negatywnych emocji giełdowych, nizin kursu dolara i perturbacji
z dostawą energii w RPA (jednego z głównych dostawców złota). Do dziś wszystkie te czynniki "złagodniały", a cena złota oscylowała i oscyluje nadal wokół 900 dolarów.
Jej dalsze kształtowanie zależeć będzie od relacji podaży i popytu. Podaż złota jest względnie stała - nowych kopalni nie uruchamia się z dnia na dzień, a ilość złota uwalniana z rezerw banków centralnych jest ograniczona umową Central Bank Gold Agreement. Tym samym cena zależeć będzie od popytu. Ten z kolei można rozbić na "rzeczywisty" i spekulacyjny. Wielkość popytu "rzeczywistego", który generowany jest przez branżę jubilerską, elektroniczną i dentystyczną, jest również łatwa do oszacowania i rośnie
w przewidywalnym niewielkim tempie.
Okazuje się zatem, że właściwie jedynym czynnikiem, wpływającym w krótkim okresie na cenę złota, są oczekiwania spekulantów, znajdujące odzwierciedlenie
w ich działaniach na rynku. Te z kolei lubią się szybko i niespodziewanie zmieniać. Póki co gorączka nieco zmalała,
a cena się ustabilizowała. Co będzie dalej? Uśredniając prognozy analityków największych banków inwestycyjnych na świecie, otrzymujemy średnioroczną cenę złota oscylującą wokół 950 dolarów za uncję w ciągu najbliższych 3 lat, co w praktyce oznacza stabilizację na poziomie niewiele wyższym niż obecny.
W dłuższym terminie złoto może oczywiście zyskiwać. Należy jednak zauważyć, że w ostatnich 2-3 latach stało się instrumentem coraz bardziej zmiennym - mamy dynamiczne i krótkotrwałe wzrosty oraz głębokie korekty. Nie można już więc mówić o złocie jako "bezpiecznej przystani" (safe haven). Nadal jest to jednak dobre uzupełnienie portfela
z uwagi na ujemną korelację z rynkiem akcji - w czasie bessy złoto z reguły zyskuje na wartości (przykład to druga połowa 2007 roku).