Coraz częściej rozmyślamy - zwłaszcza na wiosnę - jak pozbyć się niechcianych fałdów tłuszczu, nagromadzonych przez zimę lub poprzednie lata. Każdy aktywny zawodowo i towarzysko człowiek potrzebuje komfortu własnego ciała, aby czuć się w pełni akceptowanym - to wymóg obecnych czasów. Również w Polsce zaczynamy odczuwać głód szyku, urody
i elegancji. I dotyczy to zarówno pań, jak i panów. Więc co zrobić ze zbiornikami tłuszczu, zwłaszcza tymi, które nie znikają nawet pomimo intensywnych ćwiczeń na siłowni czy najbardziej drastycznej diety?
Medycyna pomaga
w uzyskaniu tych celów. Popularna ostatnio w mediach lipoliza iniekcyjna, czyli wstrzyknięcia fosfatydylocholiny do tkanki tłuszczowej, stała się istotną nadzieją dla wielu. Naukowcy opracowali nowe urządzenia, które wyszczuplają za pomocą ultradźwięków, bez wysiłku, jak np. ULTRACONTOUR. Jednak efekty działania wyżej wymienionych zabiegów pojawiają się wolno, wymagają wielokrotnych powtórzeń. Od 2 lat pojawiły się w USA informacje o nowej, zarejestrowanej metodzie zabiegowego usuwania zbiorników tłuszczu - lipolizie laserowej. Po niedługim czasie ta metoda pojawiła się również w Polsce. W tym przypadku wystarczy pojedynczy zabieg wykonywany przez chirurga i po kilkugodzinnym pobycie w gabinecie wracamy do domu. Pytamy dr. n. med. Henryka Mekle, specjalistę chirurga, kierownika Centrum Estetyki Ciała w Katowicach - pierwszego ośrodka w Polsce wykonującego zabieg lipolizy laserowej, jak to wygląda w praktyce.
Henryk Mekle: To prawda - jest to zdecydowana rewolucja w dotychczasowych zabiegach redukcji tkanki tłuszczowej
i kształtowania sylwetki. Lipoliza laserowa pozwala jednorazowo zredukować wyznaczoną okolicę ciała do kilkunastu centymetrów w obwodzie za pomocą zabiegu, który nie wymaga znieczulenia ogólnego (narkozy - przyp. red.), nie jest szczególnie bolesny, nie pozostawia znaczących śladów. Zabiegi lipolizy laserowej wykonujemy w okolicy twarzy, podbródka, ramion, brzucha, bioder, ud i kolan. Szczególną właściwością tej metody jest korzystne oddziaływanie światła laserowego na własności skóry po zabiegu - pod jego wpływem dochodzi do znacznego zmniejszenia cellulitu oraz napięcia zwiotczałej skóry przez pobudzenie włókien kolagenowych skóry właściwej.
Izabela Sondej: Czyli z tych powodów jest to metoda korzystniejsza od liposukcji.
Henryk Mekle: Owszem, zresztą kaniula, której używamy podczas zabiegu, ma grubość 1,5 mm i zawiera w sobie światłowód grubości 0,3 mm. Energia światła laserowego wydzielanego przez światłowód wywołuje lipolizę, czyli rozpad tkanki tłuszczowej, zatrzymuje drobne krwawienia oraz rozpuszcza łącznotkankowe zrosty. Światło lasera jest widoczne przez skórę podczas zabiegu. Tkanka tłuszczowa w trakcie zabiegu zamienia się w lizat, który wydobywa się przez otwór w skórze (tłuszcz zamienia się w płyn - przyp. red.).
Zabieg jest minimalnie inwazyjny, oczywiście wymaga wprawnej ręki chirurga
i zachowania warunków sterylności.
I.S.: Gdzie się Pan spotkał z lipolizą laserową ?
H.M.: Po raz pierwszy w Europie, podczas szkolenia u dr Konstantinosa Gritzalasa - prezesa Włoskiego Towarzystwa Dermatologii Estetycznej, który pokazał mi swój laser SMARTLIPO (nazwa pierwszego lasera do lipolizy - przyp. red.) i powiedział - jesteś chirurgiem, powinieneś to robić. Drugi poważny kontakt nastąpił w Amerykańskiej Akademii Chirurgii Estetycznej, gdzie lipolizie laserowej (laserlipolysis) poświęcono oddzielne wykłady i zajęcia na sali operacyjnej podczas szkolenia z liposukcji. Po szkoleniu zająłem się tym ciekawym tematem.
I.S.: Ale to nie wszystkie możliwości laserów w medycynie estetycznej?
H.M.: Oczywiście, że nie. Zapraszam na następne spotkanie.