To tu żyją najwyżsi ludzie na
świecie, to tu pije się więcej
kawy niż piwa czy nawet
herbaty lub lemoniady.
To stąd eksportuje się najwięcej kwiatów
na cały świat oraz najbardziej popularne
sery. Stąd też pochodzili tacy artyści, jak
van Gogh i Rembrandt, oraz oczywiście
sławny uczony, Erazm z Rotterdamu.
Kilka słów o królestwie
Z jednej strony Morze Północne, które
przylega do ponad 1000 km granic państwa,
z drugiej Belgia i Niemcy. Takie położenie
tego niewielkiego, nowoczesnego
kraju wcale nie spowodowało jego zacofania.
Holandia - a oficjalnie Królestwo
Niderlandów - potrafiła wykorzystać
każdy, nawet najmniejszy swój potencjał.
Ale po kolei.
Niderlandy podzielone są na 12 prowincji,
i jak każda monarchia konstytucyjna,
mają swojego króla, a obecnie królową
Beatrycze. Królowa pełni głównie funkcje
reprezentacyjne, ale mianuje również
szefa rządu. Najhuczniej obchodzonym
świętem jest właśnie Dzień Królowej Beatrix
(30 kwietnia). Oficjalnie mówi się tu
oczywiście po niderlandzku, a we Fryzji
- po fryzyjsku, ale istnieje ponadto mnóstwo
różnorodnych dialektów. Choć turysta
nie musi się tym martwić, gdyż prawie
każdy Holender potrafi porozumieć
się także po angielsku.
Jeśli ktoś nie może spędzić urlopu bez
nart lub wspinaczki wysokogórskiej, to
niech zawróci. Holandia jest właściwie
zalana, to znaczy pewnie byłaby zalana,
gdyby nie kanały, groble i regularne odpompowywanie
wody. Innymi słowy jest
to kraj wyjątkowo nizinny. Jakieś 40%
jego powierzchni leży poniżej poziomu
morza. Dlatego tak popularnym sportem
jest tutaj jazda na łyżwach. Bo gdy
już chwyci mróz...
Poza tym, biorąc pod uwagę jego wielkość
(41 526 km2) i to, że jest prawie bagienny,
niesamowite wydaje się, że jest
najgęściej zaludnionym państwem na
świecie (ok. 500 osób/km2). I jeszcze coś:
po USA, Niderlandy są drugim eksporterem
produktów rolniczych i ogrodniczych.
Nie byłoby w tym nic dziwnego,
gdyby nie fakt, że w rolnictwie pracuje
zaledwie 2,5% ludności!
Jeśli chodzi ogrodnictwo, czego nietrudno
się domyślić, Holandia wiedzie
prym w hodowli kwiatów. Ale oprócz
tego, co sama produkuje, jest również
rolniczą giełdą świata, z której kwiaty
wysyłane są dosłownie wszędzie.
Zwiedzamy Holandię
Holendrzy są mieszczanami przyzwyczajonymi
do dużej ilości sąsiadów. Od
wieków żyją w przepełnionych miastach,
które często wyglądają, jakby czas się
w nich zatrzymał.
Ale naprawdę wielkich miast, takich po-
wyżej miliona mieszkańców, w Holandii
brakuje. Amsterdam, Rotterdam, Haga
i Utrecht to "Cztery wielkie miasta", jak
się je nazywa. Zlewają się w jedno, a obszar
między nimi to po prostu Randstad,
czyli "koło miast".
Wszystkie cztery warte są zobaczenia.
Amsterdam - obowiązkowo - jako stolica
i chyba najciekawsze i najpopularniejsze
miasto Holandii. Piękna, stara architektura,
ogromna ilość mostów (podobno
jest ich prawie 1300), które łączą
poszczególne części miasta nad kanałami,
Muzeum van Gogha, Rijksmuseum,
gdzie znajdują się dzieła m.in. Rembrandta,
Dom Anny Frank to strawa
dla tych, którzy pragną uszczknąć trochę
kultury Holandii. Ale dla tych, którzy
chcą się po prostu rozerwać, również
nie zabraknie w Amsterdamie atrakcji.
Gwarne kafejki, puby i restauracje,
nocne życie, duża ilość koncertów, także
jazzowych - to tylko dodatek, który powoduje,
że warto zobaczyć miasto z tak
piękną i długą, bo sięgającą XIII wieku,
historią.
Nie możemy ominąć również Rotterdamu,
największego portu morskiego
świata. Po niemal całkowitym zniszczeniu
w czasie II wojny światowej, Rotterdam
odbudowano w zupełnie nowym
stylu: ze szkła i betonu, dzięki czemu
nabrał ultranowoczesnego charakteru.
Teraz jest międzynarodowym miastem,
w którym żyją ludzie o ponad stu różnych
narodowościach. Gdy już będziemy
w Rotterdamie, warto obejrzeć zabytkową
dzielnicę przyportową - Delfshaven,
niesamowitą galerię sztuki Boijmans
Van Beuningen Museum i Kunsthal,
czyli muzeum sztuki nowoczesnej.
Z czego słynie Haga? W Hadze mieszka
królowa, już od XVI wieku. Pomimo
tego, że to Amsterdam jest stolicą Holandii,
w Hadze mieszczą się wszystkie ważniejsze
instytucje państwowe. Mieszkają
tu również "zamożniejsi" menedżerowie
i dyplomaci. Haga również ma swoje zabytki,
chociaż już nie tak liczne jak inne
miasta. I ostatni z wielkiej czwórki, do
którego ten przymiotnik nie bardzo pasuje,
czyli Utrecht. Małe - można je
zwiedzić nawet na piechotę - ale bardzo
stare miasteczko uniwersyteckie. Jego historia sięga I wieku n.e. Utrecht położony
jest blisko Amsterdamu. Oczywiście
Holandia nie ma do zaoferowania
tylko tych czterech miast. Kilkanaście
ogrodów botanicznych, np. Amsterdamski
Ogród Botaniczny czy Ogród Botaniczny
Uniwersytetu w Leiden, serowe
miasta, np. Gouda, Edam czy Alkmaar
oraz mnóstwo pięknych widoków, urocze
miasteczka i wspaniała przyroda, to
tylko mała cząstka tego bajkowego kraju.
I właściwie całą Holandię możemy spokojnie
zwiedzić na rowerze. Nie tylko
dlatego, że odległości są niewielkie, ale
przede wszystkim dlatego, że niemal przy
każdej drodze czy ulicy są specjalne pasy
dla rowerzystów, specjalne oznakowania,
światła na skrzyżowaniach, drogowskazy,
parkingi, można kupić nawet specjalne
mapy. Zresztą rowerzystów traktuje się tu
lepiej niż kierowców samochodów. I nic
dziwnego, skoro rowerów jest w Holandii
statystycznie dwa razy więcej niż samochodów.
Są podstawowym środkiem
komunikacji, dlatego rower łatwo można
wynająć, choćby na każdej głównej stacji
kolejowej. Trzeba jednak pamiętać, aby
dobrze pilnować swoich dwóch kółek, bo
często dochodzi do ich kradzieży.
Dawno, dawno temu
Piękne, drewniane wiatraki, które są odwiecznym
symbolem Holandii, dawno
temu miały swoje bardzo praktyczne zastosowanie.
W XII i XIII wieku Niderlandy
przeżywały rozkwit gospodarczy,
przez co te tereny zaczęło zamieszkiwać
coraz więcej ludności. Potrzebne było
zboże, żeby ją wykarmić, oraz młyny,
żeby owe ziarna przetworzyć. Ale wiatraki
nie służyły tylko i wyłącznie jako młyny.
Motory napędzane wiatrem stały się najefektywniejszym
i najpopularniejszym
sposobem na wypompowywanie wody,
młócenie konopi, napędzanie maszyn
tartakowych czy łuskanie różnych ziaren.
Później zastąpiły je pompy parowe, spalinowe,
a w końcu elektryczne. Niektóre
z wiatraków sprawne są do dziś i można
je zwiedzać, nawet podczas pracy.
Drugim drewnianym symbolem Holandii
są chodaki, inaczej saboty. Każdy szanujący
się holenderski chłop nosił takie
właśnie, zrobione z drewna topolowego,
obuwie. Nawet jeszcze dzisiaj spotyka się
czasem kogoś w chodakach, bo podobno
są wygodne i zdrowe dla stóp.
Wiatraki, chodaki, sery, łyżwy i niesamowita
wprost, sławna na całym świecie,
tolerancja dla każdego odmiennego sposobu
życia. Gwarne kafejki, ciekawe muzea,
galerie sztuki i interesujące zabytki.
Holandia jest dokładnie taka, jak ją sobie
wyobrażamy. Nie zawiedzie naszych
oczekiwań.