W gronie pokerzystów
grających najpopularniejszym
na świecie systemem
Texsas Holdem
nie ma słynniejszego nazwiska, aniżeli
Doyle Brunson. Urodzony w 1933
roku Teksańczyk, zwany "Texas Dolly",
gra już od 60 lat, a szacunek, jakim się
cieszy w środowisku, mało który pokerzysta
osiąga za życia.
Jego książka "Super
System" ma status najbardziej rozchwytywanego
pokerowego bestsellera. To, że
stał się jednym z najlepszych, to wypadkowa
kilku różnych cech. Po pierwsze -
twardego teksańskiego charakteru, zahartowanego
w czasach Wielkiego Kryzysu
i wykształconego w walce o przetrwanie.
Zadecydowała również żyłka ryzykanta -
mało kto, będąc zaledwie niedoświadczonym
studentem, byłby gotów usiąść do
rozgrywki z bogatym nafciarzem. Sukces
Brunsona to również zimna krew i znajomość
technik blefowania. Kiedy przed
laty dwóch mężczyzn próbowało obrabować
jego dom, tak skutecznie udawał atak
serca, że plany rabusiów spaliły na panewce.
Dziś jest żywą legendą, właścicielem
10 bransolet za zwycięstwa we WSoP
- World Series of Poker, największego
i najbardziej prestiżowego turnieju
świata.
Philip J. Helmuth - rekordzista
Zupełnie odwrotnie natomiast wygląda
sprawa z Phillipem J. Helmuthem, zdobywcą
rekordowej liczby 11 bransolet
WSoP. To najbardziej chyba znienawidzony
gracz w gronie pokerowych
gwiazd. Powodem jest jego niewyparzony
język. Kto mógłby ponadto darzyć
sympatią młokosa, który mając zaledwie
24 lata zostaje najmłodszym w historii
mistrzem świata? Helmuth wygrał w pokera
prawie 9 i pół miliona dolarów i stanowi
prawdziwie niepedagogiczny przykład
dla młodzieży, bo dla profesjonalnej
kariery zrezygnował z nauki. A tym, że
nazywają go czule "poker brat", czyli pokerowy
bachor, absolutnie się nie przejmuje.
Chris Moneymaker - sława i milczenie
Gdyby scenarzyści z Hollywood szukali
inspiracji w świecie pokera, ich uwagę
niewątpliwie przyciągnęłaby sylwetka
Chrisa Moneymakera. Pierwszy raz zagrał
z desperacji. Był całkowicie spłukany.
Tragedia 11 września pozbawiła
go pracy, nie bez znaczenia były też pechowe
zakłady u bukmacherów. Wisiały
nad nim długi i niezapłacone rachunki.
Grał o możliwość startu na pokerowych
Mistrzostwach Świata i wygrał, ale co
z tego? Nie miał nawet jak opłacić kosztów
zakwaterowania czy podróży. Pomogła rodzina,
lecz część pożyczonych pieniędzy
i tak przegrał w Vegas, poszukując nowych
doświadczeń przed turniejem. Do
rozgrywki o mistrzostwo świata przystąpił
zatem goły i wesoły. I cóż - wygrał.
Pokonał 800 graczy, wśród których nie
brakowało sław, a na jego koncie pojawiło
się 2 i pół miliona dolarów.
Daniel Negreanu - wieczny uśmiech
Apsolutnym przeciwieństwem małomównego
Moneymakera jest natomiast
Daniel Negreanu. Wesoły ekstrawertyk,
który na swoim blogu bez skrępowania
dzieli się refleksjami na temat świata, pokera
i swojego życia prywatnego. Negreanu
ma opinię niezwykle otwartej, inspirującej
i, co ciekawe, pełnej dziecięcej
ufności osoby. A jednak pokerowa kariera,
którą rozpoczął mając 21 lat (urodził
się w 1974 roku) przyniosła mu dobrze
ponad 9 milionów dolarów zysku
status eksperta. Lubi mówić, więc chętnie
przyjmuje zaproszenia do programów
telewizyjnych. Lubi także pisać,
więc jest autorem specjalistycznych artykułów
do branżowych magazynów.
W momentach największego skupienia,
gdy zauważy skierowany na siebie aparat
fotograficzny - momentalnie rozświetla
się uśmiechem.
Scotty Nguyen - wnoś zakład, kochanie!
Jedną ze zdecydowanie najbarwniejszych
postaci pokerowego świata jest
Scotty Nguyen. Urodził się w 1962 roku
w Wietnamie. Mówi się o nim, że nie
ma twardszego i bardziej zdeterminowanego
niż on zawodnika. Nguyen jest rekordzistą
pod względem ilości turniejów,
w których brał udział zajmując premiowane
pieniężnie miejsca. Słynie z nieugiętości
i nieprzeniknionego stylu gry.
Jest jednak najbardziej lubianym pokerzystą
świata. Stale się śmieje, sącząc ulubione
piwo, do wszystkich zwraca się per
"kochanie", a jego anegdot o licznej rodzinie
i trudnym dorastaniu można słuchać
godzinami.
Marcin "Góral" Horecki - pierwszy polski
milioner
W tym zestawieniu nie można nie wspomnieć
o Marcinie "Góralu" Horeckim.
Obecny członek najlepszego na świecie
teamu pokerowego PokerStars Pro jest
byłym reprezentantem Polski w narciarstwie
alpejskim. Kontuzja wyeliminowała
go z czynnej kariery sportowej. Po
studiach pracował w firmie konsultingowej,
jednocześnie szlifując umiejętności
pokerowe, a zaczynał od gry na wirtualne
pieniądze, grając w serwisie PokerStars.
Na żywo zadebiutował w 2006 roku na
imprezie Barcelona Open. Największy
sukces osiągnął zajmując trzecie miejsce
w turnieju European Poker Tour. Finałową
rozgrywkę zakończył jako pierwszy
polski pokerowy milioner, dodatkowo
ustalając najlepszy wynik Polaka w dotychczasowej
historii gry.
Stu Unger - wszechmistrz
Zestawienie wielkich pokerowych legend
musi zamknąć nazwisko Stu Ungera,
zmarłego tragicznie w 1998 roku. To najlepszy
pokerzysta wszech czasów. Trzykrotnie
wygrywał turniej WSoP, a jednocześnie
całe życie zmagał się z własnymi
demonami, co ostatecznie doprowadziło
go do tragicznej śmierci. Grał od dziecka,
miał wielki talent do kart i jednocześnie
znakomitą, fotograficzną pamięć.
Przezywano go "Dzieciak". Jego zwycięstwa
były spektakularne, podbijał stawki
bez końca. Wziął udział w 30 turniejach
pokera i wygrał dziesięć z nich. Niestety,
zniszczyła go wielka, podstawowa słabość
- niepohamowana żądza mocnych
wrażeń. Szukał zaspokojenia swoich potrzeb
w rozpasanym hazardzie i mocnych
narkotykach. Był w stanie założyć się
o wszystko i za wszystko. Szybko popadł
w gigantyczne długi, a pod wpływem
używek staczał się bardzo szybko. Miał
42 lata, gdy zmarł w hotelowym pokoju,
samotny i spłukany. Dziś jest uważany
przede wszystkim za tragiczny symbol
zmarnowanego talentu, mimo statusu
gwiazdy wszech czasów.