Niemal w każdym wywiadzie dotyczącym medycyny estetycznej pojawia się nawiązanie do tego, iż Polacy "wstydzą się" przyznać do korzystania z podobnych usług. Ale przecież powstają kolejne kliniki. zapotrzebowanie jest duże.
Magdalena Opadczuk: Pewien wstyd może wynikać z tego, że medycyna estetyczna dostępna jest w naszym kraju od niedawna, a ludzie są nieufni wobec nowości. Z drugiej strony, nie lubimy się przyznawać do korzystania z zabiegów, bo traktujemy je jako naszą prywatność. Poza tym, chcemy być lepsi niż inni, uchodzić za "lepiej" potraktowanych przez naturę. Faktem jest jednak, że medycyna estetyczna staje się coraz bardziej popularna, choć na razie ciągle są to zabiegi luksusowe. Wizerunek jest bardzo ważnym elementem życia każdego z nas. Do tego stopnia, że nawet wybór na konkretne stanowisko często zależy od dobrej prezencji. Osoby zadbane mają większe szanse na rynku pracy.
Izabela Sondej: Po wejściu na stronę kliniki można doznać prawdziwego zawrotu głowy.
Magdalena Opadczuk: To prawda, oferta jest szeroka i różnorodna, ale i pacjenci są coraz bardziej świadomi. Nieustanny rozwój technologii sprawia, że problemy, z którymi do tej pory sobie nie radziliśmy, znajdują rozwiązanie. Tak czy inaczej pamiętajmy, że przed zabiegiem pacjent spotyka się z lekarzem, który wyjaśnia wszelkie ewentualne wątpliwości.
I.S.: Jak wygląda przyszłość medycyny estetycznej i kosmetologii? Czy nie pojawia się obawa, że w pewnym momencie przekroczymy granicę, będziemy korygować wszystko, zmieniać, co się da. stając się po trosze kimś innym?
M.O.: My nie chcemy zmieniać pacjentów. Nasi specjaliści są niczym malarze, którzy muśnięciem pędzla odkrywają światu piękno, które istnieje w każdym człowieku. Do każdego pacjenta podchodzimy indywidualnie, niczego mu nie narzucamy. Wręcz przeciwnie - gdy pacjent zechce zmienić w sobie zbyt wiele, a nie ma ku temu wyraźnych wskazań, będziemy go namawiać, by przemyślał swoją decyzję. Zaproponujemy metodę małych kroków, bo lepiej zaczynać od niewielkich zmian. Gdy pacjent je zaakceptuje, stopniowo można przystąpić do zabiegów z użyciem większych ilości preparatu, ale wszystko w ramach szeroko pojętego bezpieczeństwa.
I.S.: Kto pojawia się u Państwa najczęściej - ludzie zmagający się z kompleksami czy też może tacy, którzy chcą inwestować we własną atrakcyjność zewnętrzną, ponieważ liczy się to na rynku pracy, w kontaktach z klientami, w biznesie?
M.O.: Zdecydowanie są to osoby, które zdają sobie sprawę z tego, jak ważny jest dzisiaj wizerunek. W ostatnim dziesięcioleciu ogromnie wzrosło zainteresowanie pacjentów medycyną estetyczną - mężczyźni również poddają się zabiegom, by zyskać atrakcyjniejszy wygląd. Oczywiście, panowie nie walczą z każdą zmarszczką. Nie są zwolennikami długotrwałych terapii, chcą widzieć natychmiastowy efekt. Wolą zabiegi radykalne. Kobiety są cierpliwsze, traktują wizytę w gabinecie jak odpoczynek, lubią być dopieszczone.
I.S.: W jakim kierunku zmierza medycyna estetyczna?
M.O.: Widoczne korzyści przy minimalnym bólu i krótkim okresie rekonwalescencji. Większość zabiegów, nawet tych z użyciem różnych urządzeń czy kwasu hialuronowego, to tzw. "zabiegi lunchowe", trwające ok. pół godziny, po których można po prostu wrócić do pracy. Efekty są na ogół natychmiastowe i subtelne. Niemniej jednak my, lekarze, musimy także być po trochu psychologami, by zrozumieć potrzeby naszych pacjentów.
I.S.: Jak wyróżnić się z grona innych klinik medycyny estetycznej? Czy mogą się Państwo pochwalić zabiegami, urządzeniami, których nigdzie indziej nie ma?
M.O.: Przede wszystkim w Carpe Diem stosujemy nie jedną, a cały szereg technologii. Możemy je ze sobą łączyć. Są to technologie najnowsze, wśród nich urządzenie do opieki nad twarzą Face-Lab, które zawiera 4 technologie: water peeling, ultradźwięki, fale radiowe i światło podczerwone, skracające włókna kolagenowe. Skóra zyskuje dzięki nim młodszy, atrakcyjniejszy wygląd. Dysponujemy również najnowocześniejszą technologią laserową, która oferuje rozwiązania w dziedzinie redukcji blizn, przebarwień, rozszerzonych naczyń czy usuwania zbędnego owłosienia. Doskonałe efekty uzyskujemy dzięki sprzętowi do liposukcji Aspire Slim Lipo, który pozwala redukować tkankę tłuszczową oraz sprawiać, by skóra dopasowała się do nowego, mniejszego rozmiaru. Oczywiście, sprzęt to nie wszystko. Dzięki temu, że jesteśmy w branży medycznej od 10 lat, udało nam się pozyskać wysokiej klasy specjalistów. Współpracują z nami m.in. specjalista chirurgii ogólnej, plastycznej, dermatolog, endokrynolog. Wspierają ich dietetyk, specjalistka od wizażu, masażysta. Staramy się, by pacjent czuł się w Carpe Diem swobodnie, mógł się odprężyć - dlatego zadbaliśmy również o artystyczną stronę wyposażenia naszej kliniki. Ważne jest bowiem zarówno poczucie sterylności, jak też bezpieczeństwo i wyhamowanie negatywnych emocji w miłym miejscu, pośród miłych kolorów i pod opieką życzliwych, merytorycznie przygotowanych osób.
I.S.: Proszę powiedzieć kilka słów o początkach kliniki. Jak pomysł przeobraził się w inwestycję?
M.O.: Zawsze interesowała mnie manualna strona medycyny; po ukończeniu Akademii Medycznej szukałam więc dla siebie dziedziny, w której mogłabym wykorzystać moje uzdolnienia. Mój mąż Andrzej zaczynał pracę zawodową jako ortopeda, potem ukończył studia ekonomiczne i obronił doktorat. Przez osiem lat zajmował się badaniami klinicznymi w prywatnych przychodniach. Dogodna chwila do ruszenia z nowym pomysłem na biznes przyszła, gdy rozwiniętą już siecią przychodni zainteresowała się brytyjska firma Synexus, międzynarodowy gracz na rynku badań klinicznych. Zaoferowała takie warunki, że mój mąż zdecydował się sprzedać firmę. Wspólną pracę w Carpe Diem ułatwia nam fakt, że dzielimy się obowiązkami - ja jestem odpowiedzialna za stronę medyczną naszego przedsięwzięcia, mój mąż - za biznesową.
I.S.: Jak kształtują się Państwa plany na najbliższą przyszłość?
M.O.: Mamy w naszym zespole chirurga plastyka, lekarza z wieloletnim doświadczeniem, dr. Janusza Jaworowskiego, który pracuje teraz nad wykorzystaniem tkanki tłuszczowej jako naturalnego wypełniacza. Do tej pory skutek zabiegów przeszczepiania tkanki tłuszczowej w inne, bardziej pożądane miejsca, był mizerny, ponieważ uzyskany produkt był nieoczyszczony i w dużej mierze bezużyteczny. My pracujemy nad takim procesem odseparowania komórek żywych, by można było wykorzystać nawet do 90% materiału. Już teraz mogę zdradzić, że mamy w planach również całkowicie nowatorskie wykorzystanie badań nad komórkami macierzystymi. W niektórych krajach jest to już praktykowane. Pobiera się od pacjenta materiał biologiczny do hodowli komórek macierzystych. Następnie komórki macierzyste aplikuje się pacjentowi. Rezultaty pod względem poprawienia elastyczności skóry, jej struktury, są znakomite. Pragniemy opracować metodę, która dostępna będzie u nas w kraju.

Al. KEN 98 lok. U17, 02-777 Warszawa
tel. 608-888-888, www.carpediempl.eu