Mówiąc o początku letniego
sezonu nie mam
na myśli nadchodzących
na południowej półkuli
upałów. Myślę o zbliżającym się z każdym
dniem lecie przyszłego roku. To nie
przypadek, że większość jachtowych imprez
targowych w Europie odbywa się jesienią
i zimą. Z jednej strony są one imprezami
badającymi nastroje klientów
i przemysłu nautycznego tuż po zakończonym
sezonie, a z drugiej są najlepszym
momentem na podjęcie decyzji o zakupie
łodzi.
Na odbiór wielu jachtów oczekuje
się po pół roku, a w niektórych przypadkach
nawet 12 miesięcy od dnia złożenia
zamówienia, dlatego jesień i zima to czas
myślenia o lecie przyszłego roku, jeżeli
chcielibyśmy je spędzać na własnej łodzi.
Zakupy wiosną mogą zakończyć się
dostawą jachtu w środku zimy i istnieje
spore ryzyko, że będziemy mieć jeden sezon
"w plecy".
Targi pod wiatr
Zakończyły się jedne z najważniejszych
europejskich targów jesieni, za nami
33. Festival International de la Plaisance
Cannes i jubileuszowe, 50. Salone Nautico
Internazionale w Genui. W tym
roku organizatorzy targów - zarówno
we Francji, jak i we Włoszech - robili
wszystko, by pokazać, że przemysł nautyczny
podnosi się z zapaści, która opanowała
wszystkie sektory gospodarki po
zeszłorocznym kryzysie. Osiągnięcie tego
celu wydatnie utrudniali im pracownicy
działów gospodarki, które niestety pozostają
ciągle w dołku.
Dojazd na targi
w Cannes skutecznie gościom utrudnił,
a wielu wręcz uniemożliwił strajk generalny,
ogłoszony dokładnie na pierwszy
dzień targów. Wiele samolotów miało
duże opóźnienia, a nawet zostało odwołanych.
Na domiar złego nie działał także
transport publiczny. Podobna sytuacja
powtórzyła się na targach we Włoszech.
Dodatkową "atrakcję" organizatorom imprezy w Genui i jej gościom zafundowała
pogoda. Kiedy po zakończeniu
strajku wszyscy myśleli, że najgorsze
mają już za sobą, w miasto uderzyła bardzo
silna burza z wiatrem, który niszczył
targowe stoiska, a sztormowe fale przewalały
się przez falochron. Oceniano, że
był to jeden z silniejszych sztormów, jakie
nawiedziły miasto od 1970 roku! Zła pogoda
utrzymywała się przez kolejne dwa
dni, przez co z regularnych dziewięciu
dni targów, po wszystkich kataklizmach,
które nawiedziły jubileuszową imprezę,
zrobiło się niecałe siedem. Na szczęście,
później już było tylko lepiej i aż do zamknięcia
wystawy nie zabrakło słońca.
Pomimo tych wszystkich przeciwności,
organizatorzy targów w Cannes i Genui
są bardzo zadowoleni z ostatecznych
wyników obu imprez. Wprawdzie ciągle
utrzymuje się tendencja spadkowa, jeżeli
chodzi o liczbę odwiedzających wystawę
gości czy nawet liczbę wystawców, jednak
ten spadek nie jest tak drastyczny jak
w roku ubiegłym.
Cannes
W zeszłym roku targi w Cannes zanotowały
aż 14% spadku zainteresowania
przez samych zwiedzających w porównaniu
z rokiem 2008. W tym roku wystawę
International Cannes Boat Show odwiedziło
tylko 3 tysiące mniej gości niż
w 2009. Przez sześć dni 400 wystawców
z 34 krajów prezentowało klientom swoją
ofertę. Przez niecały tydzień to niewielkie
miasto i port na Lazurowym Wybrzeżu
odwiedziło 54 tysiące gości, a wystawcy
zaprezentowali aż 139 nowych jednostek.
Chciałbym, aby chociaż połową tego wyniku
mogła sie pochwalić któraś z polskich
jachtowych wystaw.
W tym roku w Cannes szczególnie
mocno dało się zauważyć ekspansję
stoczni ze wschodniej Europy i Azji. Nie
mogło też zabraknąć mocnych akcentów
z Polski. Wprawdzie na targach zaprezentowały
się tylko dwie nasze stocznie,
ale były one wyraźnie widoczne
i budziły ogromne zainteresowanie wśród
gości, wystawców i dziennikarzy z całego
świata.
Tradycyjnie nie mogło zabraknąć
jednego z najbardziej znanych w świecie
dużych jednostek producentów luksusowych
katamaranów, stoczni Sunreef
Yachts. W tym roku Sunreef zapraszał
do podziwiania panoramy targów z jednego
z najwyżej znajdujących się pokładów.
Stocznia zapraszała do odwiedzenia
potężnego katamaranu Sunreef 102
IPHARRA. Potężny, ponad 30-metrowy
katamaran wyraźnie górował nad pokładami
pozostałych żaglowych jednostek.
Dzięki swojej powierzchni i wysokości
był szczególnie doceniany przez goszczących
na targach fotoreporterów. Drugim
wystawcą, o którego byłem często pytany
w biurze prasowym, była stocznia Galeon,
która zaprezentowała w Cannes aż
trzy światowe premiery: 350 HTC, 385
HTS i 700 SKYDECK. Ta ostatnia, największa
jednostka spotkała się ze szczególnym
uznaniem podczas odbywającej
się późnym wieczorem parady najbardziej
interesujących jachtów wystawy.
Podczas
parady Raptor 700 Skydeck otrzymał
aż dwie nagrody: za najlepszy projekt
i najbardziej innowacyjny jacht sportowy
poniżej 24 m długości. Pamiętam czasy,
gdy po kilkugodzinnych poszukiwaniach
udawało mi się znaleźć jeden jacht zbudowany
przez Galeona. W tym roku tego
problemu nie miał chyba nikt, zwłaszcza
że stocznia zajęła strategiczne miejsce wystawowe
tuż obok znanej włoskiej stoczni
Sessa Marine.
Genua
Uznawane za największe, targi jachtowe
w Genui odbyły się już po raz 50. W porównaniu
do ubiegłego roku odwiedziło
je o 7,2% mniej gości, z końcową liczbą
260 300 zwiedzających. W roku 2009
ta liczba wynosiła 280 500, należy jednak
wziąć bardzo dużą poprawkę na realny
czas trwania wystawy w tym roku:
rozpoczęła się dopiero w środę i trwała
trzy dni krócej niż zeszłoroczna impreza.
Targi w Genui wabiły swoich gości liczbą
wystawców. W tym roku na Salone
Nautico Internazionale swoje produkty
prezentowało 1 400 wystawców z 36 krajów.
W ciągu kilku dni wystawy można
było zwiedzić 2 300 łodzi, w tym ponad
500 to całkowicie nowe modele, po raz
pierwszy prezentowane we Włoszech.
W ten sposób po raz kolejny Włosi
udowodnili, że ich targi nie mają konkurencji w branży nautycznej.
Podobnie
jak w roku ubiegłym, również
i teraz trudno było znaleźć polską
obecność. Udało mi się jednak spotkać
znajomych z Polski na stoisku łodzi
Numo Design. Urocze, 5-metrowe
łódeczki w jaskarawych kolorach, stylem
nawiązujące do tradycyjnej Rivy
Aquarama, przyciągały uwagę zwiedzających.
"Włoskie" Numo 500 są projektowane
przez Adama Niweckiego
i budowane przez polską stocznię Janmor.
Jedynie ostateczne wykończenie
wnętrz odbywa się w Rzymie. Na razie
głównym klientem Numo Design są
Włochy, ale kto wie, może niedługo zobaczymy
je również w Polsce? Na tych
największych targach nie mogło oczywiście
zabraknąć polskich przedstawicieli
największych stoczni. Panowie z Yachting
Poland dbali o swoich gości z Polski
na stoisku Grupy Ferretti, Ellite Yachts
zapewniało polskojęzyczną fachową pomoc
przy negocjacjach z Cranchi i luksusową,
sportową Baią, a Winnico Boats
dbał o swoich klientów na stoisku Sessa
Marine. Właściwie aby kupić jacht nie
trzeba znać obcego języka, trzeba tylko
wiedzieć, jak sobie poradzić w obcym
kraju, kiedy z powodu strajku nie działa
transport publiczny.
Kolejne targi
Przed nami kolejne targi, ciągle walczące
o swoją pozycję wśród największych, 49.
Salon Nautico Internacional de Barcelona,
które odbędą się w dniach 6-14 listopada,
i nasze rodzime, 12. Boat Show
w Poznaniu, które niestety pokrywają się
z terminem targów w Hiszpanii. Jeżeli
chcemy odwiedzić Barcelonę i Poznań,
dla zwiedzających nie powinien to być
duży problem, bo targi w Poznaniu trwać
będą od 12 do 14 listopada. Jednak dla
wielu wystawców zaprezentowanie się
w jednym czasie na dwóch wystawach
może okazać się niemożliwe. Od prawie
dwóch lat firma ICM Poland / ICM
Nautica zajęła się promocją polskich
stoczni w Hiszpanii i Portugalii, a przez
nałożenie się terminów tych dwóch wystaw,
prawdopodobnie kilku producentów
będzie musiało wybierać między
promocją swojej marki w Polsce i Hiszpanii,
co na pewno nie pomoże rozwojowi
polskich targów. Tym bardziej,
że prezentowana przez firmę oferta łodzi
jest największą obecnie ofertą polskich
stoczni istniejącą na świecie,
a targi w Barcelonie będą największym
wspólnym wydarzeniem promocyjnym
polskich stoczni kiedykolwiek zrealizowanym
w tej części Europy.
Stoisko
w Barcelonie ICM Nautica będzie dzieliła
z Klastrem Polskie Jachty i WPHI
Ambasady Polskiej w Madrycie. Może
warto więc w przyszłym roku, przy organizacji
13. wystawy, znaleźć termin targów
niekolidujący z podobną imprezą?
Zwłaszcza że w obu przypadkach najważniejsze
jest dobro naszego rynku nautycznego
i nas, czyli potencjalnych klientów.
Mimo tego małego zgrzytu mam
nadzieję, że nastroje polskich wystawców
i organizatorów Boat Show w Poznaniu
będą po wystawie równie pozytywne, co
ich kolegów z Włoch i Francji, i z dużym
optymizmem zaczniemy nowy, letni
sezon.