ESSENCE
Magazyn ludzi sukcesu esencja
dobrego
smaku

Jestem tatą na pełen etat

Na konferencjach prasowych rozbraja spontanicznością, humorem i barwnym językiem. W radiu uwodzi głosem. Z aparatem fotograficznym przemierzał pustynię. Dziś równie zajęty. Marcin Kydryński opowiada, jak to jest być tatą na pełen etat...

Rozmawiała Beata Steć

Marcin Kydryński

Jest 11:00. Promienie październikowego słońca zalewają plac Wilsona. Jak na tak wczesną porę panuje tu nietypowy ruch. Umówiliśmy się w Bliklem, ale Marcin Kydryński już czeka przed wejściem. Zwraca na siebie uwagę. Wysoki, postawny mężczyzna w okularach przeciwsłonecznych zasłaniających twarz. "Trochę tu tłoczno, nie przewidziałem tego, może przejdziemy się do parku?" - proponuje. Wybieramy ławkę w słonecznym miejscu. "Nie czułbym się komfortowo, opowiadając o sobie w zatłoczonej kawiarni" - uzasadnia swoją decyzję. Nie przepada za miejskim tłokiem i zgiełkiem. Najchętniej mieszkałby na wsi i widywał minimalną ilość ludzi. Czasami wybiera samotność. Lubi zaszyć się w swoim domku nad Liwcem. "Potrzebuję całkowitego wyciszenia na dzień czy dwa. To mi pomaga pozbierać myśli" - zwierza się. Czym się wtedy zajmuje? Czyta książki, ćwiczy grę na instrumentach i nadrabia zaległości kinowe. Na co dzień nie ma na to czasu. Jest tatą na pełen etat. Odwozi Stasia i Franka do szkoły, odrabia z nimi lekcje. "Obaj moi chłopcy uczą się w szkole muzycznej, co daje mi 24-godzinne zajęcie" - opowiada. Wspiera młodszego, Stasia w grze na instrumentach. W jaki sposób? Zapisał się wraz z synem do szkoły podstawowej na lekcje klarnetu. "Chwilowo udało mi się go przegonić. Syn jest bardzo mały, a klarnet pozostaje taki sam. Ja jestem dość pokaźnej postury, więc łatwiej mi się z tym instrumentem obchodzić" - żartuje.

Tyle muzyki dookoła nas

Muzyczne pasje próbuje przekazać synom. To miłość do muzyki 11 lat temu połączyła go z Anną Marią Jopek. Ania zauroczyła go swoim talentem. "Do dzisiaj jej muzykalność jest nutą przewodnią naszej przyjaźni w całym tym zamieszaniu zwanym małżeństwem" - mówi. Razem realizują muzyczne marzenia. Marcin tworzy muzykę i pisze teksty do utworów wykonywanych przez Anię. Ich wielkim spełnieniem była płyta "ID". W jej realizację zaangażowali się muzycy światowej sławy, tacy jak: Branford Marsalis, Richard Bona, Dhafer Youssef i Mino Cinelu. Dla Marcina wciąż jest zaskakujące, że jego muzykę wykonywali najwięksi mistrzowie. Nieprzewidywalność jest dla niego fascynująca. Obecnie uważa, że jego życiorys jest już dopowiedziany, ale w ramach zajęć zawodowych jest ciekaw tego, co będzie za rok; co los przyniesie w sferze spotkań międzyludzkich. Oboje z Anią uznają to za ogromnie ważne. "Tak naprawdę po to się robi muzykę, aby poznawać inspirujących ludzi".

Jestem zwyczajnym człowiekiem

Nie czuje się człowiekiem sukcesu. "To są przebłyski, kiedy mam takie dobre samopoczucie. Nieliczne i szybko przemijające" - zaznacza. W kwestii talentu też mu się niezręcznie wypowiadać. Boi się określenia "artysta". Uważa, że był nim Picasso czy Bach albo dzisiaj Sting i Paul McCartney. A jak określiłby siebie? "Jestem zwyczajnym człowiekiem, który oddaje się swoim pasjom z determinacją
i miłością. Czasami powstają z tego rzeczy, które innym ludziom okazują się potrzebne przez chwilę" - odpowiada. Okazują się nie tylko potrzebne, ale i wysoko oceniane. Marcin jest pierwszym fotografem, który miał własny reportaż z okładką lokalnej edycji "National Geographic". Wcześniej były to zawsze przedruki. Od jego pracy zaczęła się ta wyjątkowa, narodowa odrębność poszczególnych edycji na całym świecie. Dziś nieustająco fotografuje Anię i synów. Nie zajmuje się już fotografią prasową. Uznał, że teraz są całe zastępy ludzi, którzy robią to lepiej. "Ta pasja mi jakoś przeszła i wraz z nią szczypta talentu, którą miałem" - tłumaczy. Za czasów studenckich Marcin wiele podróżował. Z aparatem fotograficznym odwiedził kilkadziesiąt krajów, głównie Afryki i Azji. Teraz niechętnie wybiera się na dłuższe wyprawy, bo tęskni za rodziną. Czuje się też przytłoczony niepokojącymi informacjami ze świata. Twierdzi, że człowiek traci wiarę w to, że uda mu się szczęśliwie powrócić.

Lata w ciągu zimy chcę

Jednak nie rezygnuje całkowicie z afrykańskich podróży. Wyglądają one trochę inaczej, niż te z czasów studenckich. "Z podróżnika stałem się turystą odpowiedzialnym i uważnym". Za czym najbardziej tęskni? Za upalnym pejzażem, wspaniałymi ludźmi, dreszczykiem emocji i poczuciem nieznanego - gdzie się położy spać następnego dnia. Mówi o sobie, że jest uchodźcą klimatycznym. "Jak tylko robiło się trochę chłodniej, jak choćby teraz, zmykałem jak najdalej na południowe półkule". Rozmyśla, że może jak chłopcy podrosną, wyruszy z nimi w daleką podróż. Teraz jest szczęśliwy, gdy uda mu się wyskoczyć gdzieś w Polskę - na koncert Ani czy jak ostatnio do Krakowa, gdzie co roku jest życzliwym jurorem na festiwalu piosenki studenckiej. "Z przyczyn zupełnie mi nieznanych zaproszono mnie parę lat temu do tej roli i głównie ze względów towarzysko-wakacyjnych podjąłem się tego" - opowiada. Jak się czuje w roli jurora? "Przenigdy nie uznałbym siebie za człowieka powołanego do tej roli, nie chciałbym spędzić życia, oceniając kogokolwiek. Sam nie chcę być osądzany".

W poszukiwaniu dobrych wiadomości

Mimo braku telewizji, wie co się dzieje na świecie. "Mam w komputerze jako stronę startową ustawiony CNN" - opowiada. Jednak niechętnie odnosi się do informacji z Polski: "na samą myśl, że miałbym to jeszcze analizować, śledzić
i przyglądać się tym twarzom, czuję autentyczny wstręt". Ma nadzieję, że wybory coś zmienią, po to brał w nich udział. Zadeklarował, że jeśli zmiany okażą się ... POzytywne, ustawi sobie jako stronę startową polski portal i tam będzie szukał wiadomości. Dobrych wiadomości. Uważa, że informacje przekazywane przez media ograniczają się do samych dramatycznych newsów. Chciałby poczytać gazetę, która będzie pokazywała rzeczywistość w sposób jasny i pozytywny. Cieszą go małe rzeczy. Ostatnio rozczulił się prezentem od syna. Staś podarował mu wyciętego z papieru rekina. Na rekinie było napisane: "jesteś supertata". "Uznałem, że to wynikało z jego silnej potrzeby powiedzenia mi o tym. To jest najwspanialsza rzecz, jaką można usłyszeć od swojego synka, bez względu na wiek. Im syn starszy, tym takie sformułowanie jest cenniejsze. Ale to dobrze, że zaczął już teraz" - opowiada Marcin.

Czemu ja? Czemu tu?

Siedzimy na ławeczce w jesienne przedpołudnie, obok nas spacerują mamy z roześmianymi dziećmi. Marcin z nostalgią wpatruje się w dziecięcy wózek. Od momentu, kiedy urodził się jego pierwszy syn, minęło ponad 9 lat. Czy był przygotowany do ojcostwa? "Od pierwszego dnia miałem świadomość, że moje życie się skończyło. Zacząłem być innym człowiekiem. Kimś, kto jest z konieczności uwiązany w rozmaite międzyludzkie sieci, z których albo nie może, albo nie chce się wyplątać" - żartuje. Nic dziwnego. Ania Maria Jopek jest uosobieniem kobiecości. Razem stworzyli szczęśliwą rodzinę. Ania z racji zawodu często wyjeżdża, co, jak twierdzi Marcin, nieustająco podsyca jego tęsknotę. "Moja potrzeba spędzania z nią coraz większej ilości czasu rośnie z wiekiem". Czy coś ich różni? Marcina ciągnie do natury, jest trochę przerażony miejskim tłokiem. Ania uwielbia Nowy Jork. "Ona potrzebuje żyć w samym centrum wielkiego miasta, a ja dokładnie odwrotnie" - zwierza się. Jednak więcej ich łączy niż dzieli. Już teraz zrodził się im wspólny pomysł muzyczny na przyszły rok. Chcą zatrzymać koncertowe chwile i złożyć album. Koncerty na żywo a to, co robią w studiu - to dwa różne światy. Marcin ma nadzieję, że przynajmniej w jakimś stopniu uda im się powiedzieć prawdę o tym, jak dalece różne są te koncerty od muzyki, której ludzie słuchają z płyt. Ania, wraz ze wspaniałymi muzykami Mino Cinelu i Dhaferem Youssefem, jest teraz w trasie promującej płytę "ID". Marcin za chwilę wraca do chłopców, bo to oni są teraz treścią jego życia. Zdarzają się jednak dni, kiedy z tęsknotą wspomina dawnego Marcina. Wiodącego wolny i niezobowiązujący żywot...


ESSENCE 2011
 
Biografie gwiazd - Bizneswoman - Czasopismo przedsiębiorców - Ekskluzywne czasopismo - Ludzie biznesu - Ludzie sukcesu - Magazyn biznesmenów - Polskie gwiazdy