Postanowiliśmy sprawdzić, w jakim stanie znajdują się oszczędności
Polaków, jakie mamy potrzeby i cele finansowe oraz przede
wszystkim, co robimy, aby nie pozostały one w sferze marzeń.
Badania przeprowadzone na zlecenie Open Finance w maju 2007
r. przez MillwardBrown SMG/KRC dostarczyły interesujących
wniosków.
Umiesz liczyć, licz na siebie
Oszczędności posiada 38% Polaków, a kolejne 23% zamierza w
najbliższej przyszłości zacząć odkładać pieniądze. Pozostali
nie posiadają środków na czarną godzinę i nie planują tego
zmieniać. W tej grupie, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich,
przeważają osoby w wieku powyżej 45 lat, które stanowią 64%.
Wśród oszczędzających ta sama grupa wiekowa stanowi zaledwie
36%, co sugeruje, że o swojej finansowej przyszłości najczęściej
myślimy na długo przed emeryturą. Taka tendencja jest jak
najbardziej uzasadniona - młodzi ludzie są świadomi nieefektywności
ZUS-u i biorą sprawy w swoje ręce - aktywnie poszukują możliwości
pozwalających pomnożyć wolne środki. Z drugiej strony trudno
się dziwić emerytom, że nie oszczędzają, skoro ich dochody
są mniejsze niż pensja uzyskiwana w okresie aktywności zawodowej
i ledwie wystarczają na bieżące wydatki.
Grunt to nie przejeść
Liczba oszczędzających rośnie w ostatnich miesiącach niezwykle
szybko. Do takiego wniosku doprowadziła nas analiza odpowiedzi
na pytanie: jak długo oszczędzasz? Aż 27% ankietowanych stwierdziło,
że robi to nie dłużej niż rok. Z pewnością przyczyniła się
do tego dobra koniunktura ekonomiczna, spadające bezrobocie
i wynagrodzenia, które powoli zaczynają rosnąć w kolejnych
sektorach gospodarki. Polacy mają świadomość, że poprawa bieżącej
sytuacji finansowej jest najlepszym momentem, by pomyśleć
o przyszłości i dodatkowe nadwyżki pieniędzy nie są przeznaczane
wyłącznie na konsumpcję. Najczęściej inwestujemy z myślą o
zapewnieniu odpowiednich warunków pociechom i wnukom (26%
wskazań). Na dalszych miejscach znalazły się emerytura, chęć
zakupu samochodu czy nieruchomości (każda z tych opcji uzyskała
16-17% odpowiedzi).
Do skarpety czy do banku?
Oferta instytucji finansowych rozrosła się znacząco, jednak
Polacy powoli przekonują się do nowych rozwiązań - na topie
znajduje się tradycyjny bankowy rachunek oszczędnościowy.
Lokaty bankowe wybrał, co drugi oszczędzający, a co piąty
inwestuje w fundusze. Warto jednak zaznaczyć, że niepokojąco
popularną kategorią jest przysłowiowa skarpeta - niemal co
trzecia osoba odkłada pieniądze "pod poduszkę". Takie rozwiązanie
nie jest ani bezpieczne (ryzyko kradzieży, pożaru itp.), ani
efektywne, ponieważ rzeczywista wartość naszych oszczędności
maleje wraz z upływem czasu. Zaoszczędzone dzisiaj 100 zł,
za 5 lat nadal będzie mieć ten sam nominał, ale inflacja sprawia,
że produkty i usługi drożeją, a zatem w przyszłości będziemy
w stanie kupić mniej niż dziś. Pieniądze, które nie zarabiają
na siebie, nie są wykorzystane optymalnie, a kiedy w krajowej
i zagranicznej gospodarce sprawy mają się dobrze, nawet lokata
bankowa oznacza rezygnację z wyższych zysków. Przy odrobinie
znajomości rynków finansowych możemy tak dostosować skład
naszego portfela inwestycyjnego, że będzie on odzwierciedlał
nasze długookresowe cele i skłonność do ryzyka, przez co będziemy
mogli ze spokojem patrzeć w przyszłość.

Nieruchomości na fali, ale nie dla wszystkich
Najbardziej zaskakująca była rozbieżność pomiędzy deklarującymi
chęć inwestowania w nieruchomości (30% u osób planujących
oszczędzanie i 40% u osób, które nie mają tego w planach),
a faktycznie inwestującymi na tym rynku. Jedynie 7% oszczędzających
wybrało nie- ruchomości, natomiast wyraźnie widać, że Polacy
upatrują w tym segmencie duży potencjał wzrostu. Zapewne niemała
w tym zasługa mediów, które na bieżąco informują nas o ile
procent w danym kwartale podrożały mieszkania w Warszawie
i innych dużych miastach, lecz w praktyce bardzo niewiele
osób stać, by naprawdę wejść na ten rynek. O ile kwotę 100,
300 czy nawet 500 zł miesięcznie bez problemu można ulokować
w funduszach inwestycyjnych, na giełdzie, w obligacjach czy
na królującej wciąż lokacie bankowej, to przy nieruchomościach
taka kwota jest niewystarczająca. Przy dobrych warunkach kredytu
na zakup działki czy mieszkania, 500 zł pokryłoby ratę na
nieruchomość wartą nie więcej niż 100 tys. zł, a to zbyt mało,
by skutecznie inwestować na tym rynku. Do tego dochodzą również
trudności z wyszukaniem odpowiedniej lokalizacji, załatwieniem
szeregu formalności oraz akceptacja zamrożenia środków na
dłuższy okres, z czym niekoniecznie liczą się wszyscy deklarujący
chęć pomnażania kapitału za pośrednictwem nieruchomości.
Czy wiemy, jak oszczędzają Polacy?
61% - posiada oszczędności bądź zacznie oszczędzać
w ciągu 1 roku (odpowiednio 38% i 23%);
50% - oszczędzających posiada lokatę bankową,
fundusz inwestycyjny wybrał, co piąty oszczędzający;
27% - oszczędzających nie korzysta z żadnych
usług inwestycyjnych - trzyma pieniądze "pod poduszką";
7% - oszczędzających inwestuje w nieruchomości;
40% - Polaków nieplanujących oszczędności
w najbliższym czasie, najchętniej zainwestowałoby w nieruchomości;
49% - oszczędzających czyni to regularnie
- spośród nich 72% odkłada pieniądze, co miesiąc;
20% - oszczędzających byłoby w stanie utrzymać
się ze zgromadzonych środków najwyżej jeden miesiąc, a 13%
dłużej niż rok;
38% - oszczędza od 1- 5 lat, krócej niż rok
robi to 27%, a 25% oszczędza co najmniej od 10 lat;
8% - Polaków twierdzi, że wie, co to jest
produkt strukturyzowany, ale jedynie, co trzeci z nich wskazał
właściwą odpowiedź;
65% - ankietowanych, planujących w najbliższym
czasie zacząć oszczędzać, to kobiety - wśród już oszczędzających
obie płcie mają niemal jednakowy udział.