ESSENCE
Magazyn ludzi sukcesu esencja
dobrego
smaku

Kenia dla wtajemniczonych

Afrykańskie cętki, paski, etniczne wzory i materiały w kolorze ochry opanowały tegoroczny świat mody, wnętrzarstwo na nowo zachwyca się drewnem i ekododatkami z Czarnego Lądu, a Kenia odkrywana jest na nowo. całego świata.

Tekst Małgorzata Musiał-Bzowska Biuro podróży AFRICA line

Kenia

Osoby, które po raz pierwszy przyjeżdżają do Kenii, chcą odwiedzić Masai Marę, Ngorongoro i Mombasę, Masajów i zobaczyć zwierzęta Wielkiej Piątki. To trasa o pierwszym stopniu wtajemniczenia. Ci, którzy myślą o przejściu na drugi poziom, wracają do Kenii, żeby zasmakować rozrywek i atmosfery miejsc, które do dziś są symbolem jej arystokratycznego stylu i tego, co czasy kolonialne wniosły tu najlepszego - golf w krajobrazach safari, szklaneczka Whisky Bond 7 w cieniu drzewa Euforbia, umiłowanie dla przyrody, naturalna elegancja i relaks w pięknych rezydencjach europejskiej arystokracji wtopionych w niezwykłe, afrykańskie plenery.

Kenia na północ od Nairobi to najlepszy rejon Afryki, aby podążać romantyczną trasą. Okolice Jeziora Naivasha i Dolina Kongoni, Rezerwat Shaba i wreszcie najbardziej odległe na północ Jezioro Turkana i Rezerwat Samburu. Rejony, które ponad 100 lat temu odkryli dla siebie europejscy arystokraci, zakładając plantacje kawy, kopalnie kamieni szlachetnych czy budując kolej łączącą jezioro Wiktorii, Nairobi i Mombasę. Dziś ich potomkowie wcale nie chcą wracać do Europy - wiedzą, że hałaśliwe miasta i galopująca cywilizacja nie mogą równać się z harmonią, wolnością i pięknem.

Pobudka z żyrafami u Sir Duncana

Nieznany zorganizowanym grupom turystycznym szlak śladami romantycznych czasów kolonialnych zaczyna się już w Nairobi. A raczej z dala od zatłoczonych i głośnych ulic stolicy, gdzie pod osłoną gęstych żywopłotów i winorośli ukrywa się ekskluzywny hotel Giraffe Manor. Rezydencja ta wybudowana w 1932 roku przez Sir Davida Duncana ze szkockiej rodziny Macintosh Toffee jest miniaturą szkockiego zamku myśliwskiego.
Goście niezwykłej budowli mają iście królewski widok z okien - hotel otoczony jest 140 akrami dziewiczego lasu, na południu w oddali wznosi się szczyt Kilimandżaro, a na zachód majestatyczne Wzgórza Ngong. Piękna architektura, eleganckie wnętrza, wyborna kuchnia i świetnie utrzymana zieleń ogrodów to nie największe atrakcje Giraffe Manor. Prawdziwą niespodzianką są stali rezydenci tego ekskluzywnego hotelu, czyli… stado 12 żyraf Rothschilda.

W latach 60. gatunek wyniosłych symboli Kenii stanął w obliczu wyginięcia. W 1974 roku ówcześni właściciele rezydencji, Jock and Betty Melville sprowadzili do posiadłości parę żyraf Rothschilda, nosząc się z zamiarem odbudowania populacji tych zwierząt. W tym celu powołali Afrykańską Fundację na rzecz Zagrożonych, Dzikich Gatunków, a na terenie swojej posiadłości zorganizowali Giraffe Centre. Małe stado żyraf żyje na terenie Giraffe Manor po dziś dzień. Dzięki temu goście rezydencji mogą przeżyć zapierające dech w piersi chwile, kiedy o poranku na powitanie do ich okien w sypialni zagląda... żyrafa.

Śniadanie z widokiem u Brigettich

Z Nairobi w pół godziny awionetka zabiera nas nad Jezioro Naivasha, położone w Wielkim Rowie Afrykańskim. Naivasha, wraz z jeziorami Elementaita i Nakuru, jest pozostałością wielkiego akwenu, którego wody sięgały od północy do Wąwozu Ol Njorowa - Hell’s Gate. Krajobraz ukształtowała stosunkowo niedawna działalność wulkaniczna. Okolica pełna jest gorących źródeł i gejzerów. Góruje nad nią masyw wulkanu Mt. Longonot, którego ostatnia erupcja miała miejsce 100 lat temu. Wiosną jezioro Naivasha wygląda z daleka jak wielki różowy dywan. Z bliska różowa plama zamienia się w olbrzymie stado flamingów, które przylatują tu na żer. W wodzie rosną różowe glony, dzięki którym ptaki mają taki niezwykły kolor. Wokół jeziora wszędzie można dostrzec spacerujące bez ograniczeń żyrafy, hipopotamy i antylopy - to dowód na to, że nadal cieszą się spokojem i wolnością. Jeszcze za czasów kolonialnych wprowadzono bowiem bardzo dobry zwyczaj nieogradzania wielkich posiadłości Europejczyków, którzy zaczęli osiedlać się w tych okolicach w latach 20. poprzedniego wieku. Zakładali tu swoje farmy, które przekształciły się w wielkie prywatne rancza. Do dziś wiele rodzin mieszka w tej pięknej okolicy, m.in. wnukowie włoskiej rodziny arystokratycznej Brigettich. Donna i Marco Brigetti oferują gościom niepowtarzalną atmosferę, ciszę i najwyższy standard pokojów łączących w niezwykły sposób kolonialne meble z afrykańskimi ozdobami.

Po porannej przejażdżce konno właściciele zabierają swoich gości na śniadanie na skarpę wzgórza, skąd rozciąga się niezapomniany widok na całą okolicę Naivasha. Przy śniadaniu okraszonym wieloma pięknymi anegdotami, od właścicieli można dowiedzieć się, że w kenijskim domu Brigettich odpoczywała m.in. Paloma Picasso oraz Angelina Jolie z ekipą filmową Tomb Raider.

Kenia

Ekskluzywna oaza Elzy z afrykańskiego buszu

Z rezydencji Brigettich awionetka zabiera nas dalej na północ, wprost do górzystego rezerwatu Shaba, który wziął swoją nazwę od górującego nad nim wulkanu Mount Shaba. Na jego obrzeżach przycupnęła ekskluzywna oaza stworzona przez Lady Joy Adamson, autorkę powieści Elza z afrykańskiego buszu. Obsługa wita nas lampką czerwonego wina i prowadzi do ośmiu luksusowych namiotów o powierzchni 100 m2 każdy! Namioty - Somali (ręcznie robione meble i szkło), posiadają też prywatne tarasy idealne do relaksu i obserwacji podchodzących pod oazę zwierząt. Popołudniowe safari stanowi znakomitą okazję do zobaczenia słoni, lwów, gepardów, zebr Grevy's, żyraf oraz wielu rodzajów antylop, m.in. generuk, dikdik, oryks czy gazele Granta.

Tutaj też można wypatrzeć najbardziej niezwykłe zwierzę Kenii, czyli góralika - niby zwyczajnego gryzonia przypominającego norkę, ale według biologów najbliższego krewnego... słonia. Ponoć mają taką samą strukturę kości i mózgu, a ponad 30 milionów lat temu miały rozmiary hipopotamów! W przyrodzie wszystko okazuje się możliwe...

Masaż u Emmy z widokiem na Afrykę

Wydawałoby się, że dalej na północ Kenii nie ma już nic, prócz półpustynnych przestrzeni, ciągnących się po horyzont pustych gór, wyschniętych koryt rzek i trudno dostępnego Jeziora Turkana. Tymczasem u podnóża góry Mount Nyiru - świętej góry plemienia Samburu - ukrywa się posiadłość inna niż wszystkie. Pośród krzewów pustynnej róży, palm i euforbii gospodyni - Emma Shen stworzyła mały ekoraj dla zmęczonych cywilizacją. Na posiadłość składa się zaledwie 5 domków-pokoi. Każdy z nich jest inny, wpasowany w naturalne otoczenie, zbudowany z drewna i kamienia. Wanny żłobione w kamieniu, drewniane umywalki - to tylko kilka elementów z zaskakującej aranżacji tego miejsca. Domki nie posiadają drzwi i niektórych ścian, ale w tym miejscu nie ma się, przed czym zamykać. Dla insektów za wysoko, a dla zwierząt za stromo. Czasem może wlecieć jakiś ptak i usiąść na kamiennej wannie ustawionej na tarasie... Miejsce to nie ma sobie równych w całej Kenii, również ze względu na wyjątkową przyjaźń właścicielki z ludźmi z plemienia Samburu. Dzięki temu goście Emmy mogą zobaczyć wioski Plemienia Motyli (Samburu znaczy motyl), do których nie docierają inni turyści - zarówno gospodarze, jak i odwiedzający są dla siebie nie lada atrakcją! Dla odważnych wojownicy przygotują napój Bloody Mary ze świeżej krwi… Kolejny dzień w ekoraju Emmy zaczyna się od kawy podanej do łóżka i niezwykłych masaży pielęgnujących ciało i duszę, wykonywanych w plenerze nad skarpą, z widokiem na skaliste wzgórza Rezerwatu Samburu. Emma Shen twierdzi, że żyje w miejscu, gdzie czas nie ma znaczenia, a przestrzeń nie ma końca.

Po powrocie z podróży po kenijskich posiadłościach, nie można oprzeć się wrażeniu, że coś bardzo ważnego umyka nam w codziennej gonitwie, pracy i miejskim życiu. Wspomnienia z tych miejsc koją nieco tęsknotę, ale nie pozwalają przestać myśleć, że trzeba tam kiedyś wrócić...

www.africaline.pl, tel. +48 22 621 56 69, 621 56 59


ESSENCE 2011
 
Biografie gwiazd - Bizneswoman - Czasopismo przedsiębiorców - Ekskluzywne czasopismo - Ludzie biznesu - Ludzie sukcesu - Magazyn biznesmenów - Polskie gwiazdy