ESSENCE
Magazyn ludzi sukcesu esencja
dobrego
smaku

Polskie wino

Trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno ten termin budził niesmak. Dziś w Polsce jest kilkadziesiąt winnic, a ich wyroby zachwycają koneserów

Teskt Sonia Grodek

Polskie wino

Barbara Płochocka od 2005 roku prowadzi wraz z mężem winnicę w Darominie w powiecie sandomierskim. Początkowo miała to być tylko uprawa na własny użytek, ale wkrótce gospodarze zamarzyli o sprzedaży własnych wyrobów.

Od ponad roku, dzięki nowym przepisom, jest to możliwe i w sklepach w całym kraju możemy dostać ich wina białe, różowe i czerwone. Te z rocznika 2009 zostały wyróżnione na kilku branżowych konkursach i docenione również na arenie międzynarodowej. Bo, wbrew pozorom, w naszym klimacie da się wytwarzać wino i to nie byle jakie, co pokazuje przykład Niemiec, gdzie od setek lat produkowanych jest kilkaset win w 13 regionach. W Polsce na razie winnic jest kilkadziesiąt, a większość powstała w ostatnim dziesięcioleciu.

- Fakt ten ma związek z naszym przystąpieniem do Unii Europejskiej i liberalizacją polskich przepisów, które mimo wszystko nadal pozostają najbardziej restrykcyjne w Europie - tłumaczy Maciej Sierpiński, członek zarządu Stowarzyszenia Winiarzy i Miodosytników Polskich i współautor portalu Winnicepolskie.pl - to dlatego tylko kilku producentów wprowadziło jak na razie swoje wina na rynek. Próbowało kilkudziesięciu. Jako kolejny powód wciąż niewielkiego polskiego rynku podaje stosunkowo słabo rozwinięte zainteresowanie trunkiem Bachusa w kraju. Przeciętny Polak wypija rocznie 2 litry wina, Francuz czy Portugalczyk - 50 litrów.

- Uprawa winogron jest u nas ze względu na pogodę bardzo ryzykowna, a wyposażenie i budowa winnicy kosztowne, dlatego na razie jest to pasja nielicznych, która powoli przekształca się w coś poważniejszego - dodaje właścicielka Winnicy Płochockich.

Medal za bukiet

A jaki jest "statystyczny" konsument polskiego wina? - To wciąż ktoś ponadprzeciętnie zainteresowany winem, ktoś, kto lubi i zna jego kulturę - ocenia Sierpiński.

- To na razie gratka dla wąskiego grona pasjonatów i klientów z "patriotycznym" podejściem oraz grubszym portfelem - dorzuca Piotr Luty z krakowskiej sieci sklepów Wina.pl.

Aby skosztować krajowych trunków, trzeba też do nich dotrzeć, a na razie ich liczba jest ograniczona. Produkujemy 50 tysięcy litrów wina gronowego rocznie, co przy produkcji francuskiej czy hiszpańskiej - 4 miliardy litrów rocznie - stanowi promil. Na szczęście popularność polskich trunków, choć powoli, to jednak systematycznie rośnie, częściowo za sprawą rosnącej popularności wszystkich produktów ekologicznych i pochodzących z małych manufaktur. Już kilka polskich winnic otrzymało rekomendację światowej organizacji promującej lokalną żywność - Slow Food. Organizowane są też targi i konkursy wyrobów winiarskich, a co roku kolejne sklepy i restauracje zwracają się po towar. Mowa tu nie tylko o największych metropoliach - polskie bukiety winne kupić można już w Rzeszowie, Lublinie czy podwarszawskich Łomiankach. Kwestią czasu jest też eksport za granicę, choć na razie nie na masową skalę. Wina znad Wisły już dostały kilka medali na międzynarodowych konkursach i mają wiernych fanów - głównie w Czechach i Niemczech. Równolegle rośnie wiedza krajowych sommelierów i coraz częściej polecają oni nie tylko światowe, ale i lokalne trunki.

Cenne butelki

O różnorodności i potencjale naszego rynku świadczą odpowiedzi ekspertów, którzy, pytani o najciekawsze polskie wino, mogą mówić godzinami.
- Na długo zostanie mi w pamięci Rondo 2005 Jerzego Siemaszki z podsuwalskiej winnicy Willa Nova. Jestem też zadowolony z Pinot Noir 2007 czy Regent 2007, pochodzących z winnicy w Piławie Górnej. Z kolei jednym z lepszych polskich win białych, jakie piłem, był Gewurtztraminer 2009 z Winnicy Rafała Wesołowskiego i Grzegorza Plantosa, zlokalizowanej na Wzgórzach Trzebnickich - wylicza Sierpiński. Z kolei Piotr Luty szczególnie poleca wyroby winnicy Jaworek i te z winnicy Płochockich. Inni znawcy polecają wina białe, które nad Wisłą z uwagi na klimat udają się wyjątkowo dobrze.

Wskazuje na to zainteresowanie klientów - już teraz trudno o krajową butelkę białego wina ze zbiorów z 2009 roku. Pierwsze polskie wina mogą być też niezłą inwestycją. Kupowanie "napoju bogów" dla przyszłego zysku prosto od producenta lub za pośrednictwem firmy doradczej na Zachodzie stało się już normą, a na najlepszych rocznikach zarobić można nawet kilkaset tysięcy euro. Jeśli rozwój polskiego rynku winiarskiego się utrzyma, za kilka lat pierwsze partie również mogą zyskać na wartości. Na razie koszt butelki krajowego trunku zaczyna się od kilkudziesięciu zł.


ESSENCE 2011
 
Biografie gwiazd - Bizneswoman - Czasopismo przedsiębiorców - Ekskluzywne czasopismo - Ludzie biznesu - Ludzie sukcesu - Magazyn biznesmenów - Polskie gwiazdy