ESSENCE
Magazyn ludzi sukcesu esencja
dobrego
smaku

Nowozelandzki luz

Nowozelandczycy to uprzejmi, bezproblemowi ludzie. Ale jedno może ich zdenerwować: gdy ktoś ich luzu nie podziela

Tekst Karolina Mroczek

Nowa Zelandia Nowozelandzki luz

Czternaście małych i dwie duże wyspy na Południowym Pacyfiku to Nowa Zelandia - państwo wyspiarskie, w którym na jednego mieszkańca przypada ponad 12 owiec (w sumie jest ich ponad 48 milionów). I żeby nie mylić z Australią, bo mieszkańcy bardzo tego nie lubią: w Nowej Zelandii nie ma kangurów.

Oficjalnym sportem narodowym jest rugby. Ich drużyna narodowa nazywa się All Blacks i każde jej wystąpienie jest uważnie śledzone przez cały naród, a później powszechnie komentowane, niezależnie od wyniku - bez krytyki. Wszystkie drużyny sportowe Nowej Zelandii mają coś wspólnego z kolorem czarnym, chociażby tylko strój. Ludzie mieszkający na tych wyspach tak bardzo kochają sport, że wybudowali sobie najwięcej pól golfowych na świecie w przeliczeniu na jednego mieszkańca i z zapałem uczęszczają do wyjątkowo licznych siłowni. Popularnością cieszy się również surfing, który sprzyja podziwianiu przyrody, a jest co podziwiać, bo słynna nowozelandzka bujna roślinność nie dała się zdominować cywilizacji, nawet w wielkich miastach. Sportowy tryb życia należy do głównych cech narodowych Nowozelandczyków, składających się na ich luzacką mentalność.

Brytyjskie korzenie

Kraj białych chmur - tak go nazywają jego pierwotni mieszkańcy, Maorysi, którzy osiedlili się na bezludnej ziemi dopiero ok. 1000 roku. Przez Brytyjczyków Nowa Zelandia zaczęła być kolonizowana w XVIII wieku, po odkryciach Jamesa Cooka. Nie obeszło się bez krwawych starć, które, pomimo podpisania porozumienia 6 lutego 1840 roku między Maorysami a Brytyjczykami, wcale się nie zakończyły. Jeszcze do drugiej połowy XIX wieku trwały wojny. Jednak od czasu podpisania traktatu, co roku 6 lutego obchodzone jest święto narodowe Waitangi Day - uważane za dzień powstania Nowej Zelandii.

Nowa Zelandia ma status dominium brytyjskiego, jest monarchią konstytucyjną bez konstytucji, bo tak jak w Wielkiej Brytanii, najważniejszy jest zbiór precedensowych aktów prawnych. Śmiech, a zarazem krytykę wzbudzają nowozelandzkie siły zbrojne, a raczej ich brak. Cztery fregaty, 4 kutry patrolowe i 2100 osób to marynarka wojenna.

20 lekkich czołgów Scorpion oraz 4400 osób liczą siły lądowe. W lotnictwie nie jest lepiej: 42 samoloty bojowe i 3050 ludzi. Nic dziwnego, że najbliżsi sąsiedzi, np. Australia, odczuwają z tego powodu dyskomfort. Ale jakby to powiedział Nowozelandczyk: "Wyluzuj się, wszystko będzie dobrze".

Taki lifestyle

Braki w siłach zbrojnych i spokojny stosunek do tego faktu idealnie ilustruje mentalność Nowozelandczyków, czyli absolutny luz. Nie przejmują się niczym i wyglądają na szczęśliwych, a może raczej wiecznie odprężonych, nawet w pracy.

Przesadna serdeczność i nieustająca grzeczność w stosunku do obcych mogą czasem onieśmielać, ale żeby się naprawdę zaprzyjaźnić, trzeba z Nowozelandczykiem, chroniącym swoją prywatność, wypić niejedną whisky. Ponadto panuje powszechny luz, również ubraniowy - może to kwestia klimatu, w którym w zimie temperatura rzadko spada poniżej 15 stopni, a w ciągu roku słońce świeci na tyle mocno, że można nabawić się poparzeń.

Ulewne deszcze, które zaczynają padać nagle i potrafią przemoczyć człowieka do suchej nitki w parę chwil, oraz silne wiatry, często łamiące drzewa przypominają, że na tych wyspach rządzi natura.

Każdy przyjezdny, który osiedla się w Nowej Zelandii, po pewnym czasie będzie nazywany Kiwi, tak jak żyjący tylko w tym kraju nielot. W ten sposób nazywa się wszystkich, którzy zdecydowali się tu zostać, a w Nowej Zelandii, podobnie jak u ich sąsiadów, w Australii, imigrantami są obywatele większości krajów świata. Odmian Kiwi jest wiele i większość ma pochodzenie europejskie.

Pierwotnej ludności jest za to mało - stanowi ona ok. 7% wszystkich mieszkańców Nowej Zelandii. Podobnie jak w przypadku australijskich Aborygenów, specjalnie dla łaknących wrażeń turystów organizowane są komercyjne pokazy tańców i obrzędów plemiennych Maorysów w rezerwatach, które przypominać mają dawne warunki ich życia. Kiwi lubią się spotykać również poza domem.

W stolicy Nowej Zelandii - Wellington - jest, w przeliczeniu na jednego mieszkańca, więcej kawiarni i restauracji niż w Nowym Jorku. Ale po nowozelandzkiej kuchni nie można się spodziewać oryginalności. Ma bardzo wiele brytyjskich zapożyczeń - hamburgery, ryba z frytkami, tosty zamiast trudno dostępnego białego chleba. Może maoryskie potrawy, takie jak Kai - warzywa, baranina, wołowina i kurczak - coś do niej wnoszą, bo oprócz tego popularna jest tu kuchnia indyjska, turecka i chińska.

Czy bycie Kiwi się opłaca?

Spośród wielu opinii ludzi mieszkających w Nowej Zelandii przeważa jedna na temat tego kraju: jest to niewątpliwie kraina spokoju i braku nerwowości, o dużo wolniejszym tempie życia niż w jakimkolwiek innym państwie. Dlatego, jeżeli ktoś często się irytuje, będzie mu trudno przystosować się do nowej kultury. Kiwi nie lubią, gdy im się psuje atmosferę. Nawet sąsiadująca z Nową Zelandią Australia wydaje się być bardziej "nerwowa".

Bezrobocie w Nowej Zelandii jest niskie i często brakuje rąk do pracy, ale tylko przy odpowiednich kwalifikacjach i przy znajomości języka angielskiego można ubiegać się o zatrudnienie. Na kokosy jednak nie ma co liczyć. Może da się w Nowej Zelandii zarobić więcej niż w Polsce, ale na pewno nie tyle, ile na przykład w bliższej nam Wielkiej Brytanii, a i lot trwający w sumie dobę może być męczącym utrudnieniem.

Podobno nie ma tam biurokracji, a konieczność wnoszenia opłat za OC lub zimną wodę po prostu nie istnieje (opłaty pokrywane są z budżetu państwa).

Ale planujących przeprowadzkę do Nowej Zelandii należy przestrzec - wszystko ma swoje dobre i złe strony. Żaden Kiwi nie zrozumie naszej narodowej skłonności do narzekania.


Czerwiec/Lipiec 2010 ESSENCE
 
Biografie gwiazd - Bizneswoman - Czasopismo przedsiębiorców - Ekskluzywne czasopismo - Ludzie biznesu - Ludzie sukcesu - Magazyn biznesmenów - Polskie gwiazdy