Gdy główny bohater filmu
"Szybcy i wściekli", Dominic
Toretto (Vin Diesel),
pojawia się na ulicach
Los Angeles, przestaje być bezpiecznie.
Wtedy asfaltowa jezdnia staje się torem
wyścigowym, na którym zostanie rozegrany
kolejny pojedynek na krótkim dystansie.
Dzisiaj podobne, chociaż może
nie tak niebezpieczne jak w tym filmie
sceny można zobaczyć poza Hollywood
na całym świecie. Nielegalne wyścigi na
ćwierć mili rozgrywają się pod osłoną
nocy również w wielu miastach w Polsce.
To bardzo niebezpieczne zawody amatorów,
zwolenników szybkiej jazdy. Pojawiły
się one już w latach 90. W ciągu tych
kilkunastu lat stały się przede wszystkim
kłopotliwym problemem, który starały
się bezskutecznie rozwiązać władze miast
oraz policja. Jednak - równocześnie -
tego rodzaju wyścigi doprowadziły do
popularyzacji nowej pasji wśród miłośników
motoryzacji. Dzięki temu grono
amatorów szybkiej jazdy na krótkim dystansie
poszerzyło się, a zawody przestały
być organizowane jedynie wbrew wszelkim
zasadom bezpieczeństwa.
Street legal
Starając się rozwiązać problem popularyzacji
wyścigów na ćwierć mili na miejskich
ulicach, władze miasta wspólnie
z policją doprowadziły do zorganizowania
legalnych zawodów dla zwolenników
bardzo szybkiej jazdy. Pierwsza taka impreza
odbyła się w ubiegłym roku w Łodzi,
gdzie miejscowy Automobilklub zorganizował
pierwsze Mistrzostwa Okręgu
Łódzkiego na Olechowie, czyli na prostym
odcinku 402 m, w Al. Ofiar Terroryzmu
11 Września. Podczas tych zawodów
startom samochodów w sześciu klasach
przyglądało się 2,5 tysiąca osób. Od
tego momentu odbyło się już kilka analogicznych
imprez. Niektóre miały miejsce
np. w Krakowie. Organizowanie takich
"street legali" to przede wszystkim rezultat
powstawania coraz to nowych grup
pasjonatów wyścigów na ćwierć mili, którzy
tworzą nie tylko odrębne sekcje przy
Automobilklubach, ale również własne
stowarzyszenia, jak m.in. Stowarzyszenie
Sportów Samochodowych w Nowym
Wiśniczu czy Sosnowieckie Stowarzyszenie
Sportów Samochodowych.
Amatorzy czy zawodowcy
Fascynacja szybkością spowodowała, że
zarówno miłośnicy samochodów, jak
i motocykli przemienili swoją amatorską
pasję w dyscyplinę zawodową. Niestety
w Polsce nie ma odpowiednich
powierzchni startowych do jej uprawiania.
Z tego powodu wyścigi zawodowców
na dystansie ćwierć mili odbywają
się na starych, poradzieckich lotniskach.
Wśród nich tylko nawierzchnia
w Dajtkach pod Olsztynem jest asfaltowa.
W pozostałych miejscach, m.in.
na warszawskim Bemowie, w Poznaniu,
w Toruniu, w Rzeszowie, w Pile, w Pruszczu
Gdańskim, w Kamieniu Śląskim,
wykorzystuje się powierzchnie starych
lotnisk do zorganizowania na nich wyścigów
bez odpowiedniego, profesjonalnego
przygotowania nawierzchni. Z tego
względu zarówno samochody, jak i motocykle,
które biorą udział w tych imprezach,
nie mogą być pojazdami z najwyższych
klas europejskich, ponieważ zbyt
duża moc uniemożliwiłaby ich kierowcom
utrzymanie przyczepności na tego
rodzaju "torze". Pomimo tego są już
w Polsce rozgrywane "profesjonalne" zawody.
Puchar Polski
Najważniejszym cyklem imprez w kraju
jest pięć rund zorganizowanych w ramach
zawodów o zdobycie Pucharu Polski.
Są to wyścigi przygotowane przez
Stowarzyszenie Warsaw Speed Team.
Odbywają się one w trakcie trwania sezonu
na przestrzeni kilku miesięcy, czyli
pomiędzy kwietniem a październikiem.
Żeby się zakwalifikować do najniższej
klasy w tych zawodach, trzeba osiągnąć
na dystansie ćwierć mili czas poniżej
12 sekund. Następnie uczestnik tych zawodów
bierze udział w każdej z rund,
starając się uzyskać za każdym razem jak
najlepsze rezultaty. Ich zsumowanie stanowi
podstawę do zdobycia na koniec
całego cyklu Pucharu Polski. Z tych startów
najważniejsze jest oczywiście zwycięstwo
zawodników w najwyższej klasie.
W przypadku samochodów jest to klasa
Turbo Plus, a w przypadku motocykli
klasa Moto Maxi. Jednakże prawdziwy
prestiż można zdobyć dopiero poza granicami
kraju, ponieważ tylko tam zawodnicy
z Polski mają okazję startować
na profesjonalnych torach, gdzie można
próbować uzyskać najlepsze międzynarodowe
wyniki.
King of Europe
King of Europe to najbardziej prestiżowa
impreza na kontynencie. Są to międzynarodowe
mistrzostwa Europy na ćwierć
mili dla samochodów dopuszczonych
do ruchu. Podczas jej trwania spotykają
się na niej najlepsi zawodnicy. Wśród
nich pojawiają się kierowcy pojazdów
o mocy przekraczającej 1000 KM i osiągający
czas poniżej 8 sekund. Spośród nich,
w drodze eliminacji w czterech klasach
(dla samochodów z przednim napędem,
tylnym napędem i napędem na cztery
koła oraz w klasie aut osiągających czasy
poniżej 12,51) zostaną wybrane trzy najszybsze
pojazdy z pierwszych trzech klas.
Ich kierowcy w finale spotkają się z czterema
najszybszymi autami ubiegłorocznej
edycji. Dopiero wówczas z ich grona
zostanie wyłoniony zdobywca tytułu
King of Europe. W gronie zawodników
walczących w finale nieraz znaleźli się już
polscy kierowcy. W 2007 roku, kiedy impreza
odbywała się w Polsce, na lotnisku
w Kamieniu Śląskim koło Opola zwyciężył
Marcin Blauth z Dunlop VTG
No Limit Racing Team w samochodzie
GMC Typhoon.
Wreszcie na prostej
Wyścigi na ćwierć mili w Polsce przeszły
długą ewolucję. Początkowo były to zawody
organizowane nielegalnie w kręgach
uznawanych za subkultury. Potem
stały się pasją wielu amatorów motoryzacji,
których w Polsce nigdy nie brakowało.
Wreszcie tego rodzaju wyścigi
przeobraziły się w imprezę dla zawodowców,
którzy nie tylko potrafią zademonstrować
swoje umiejętności jako kierowcy
niezwykle szybkich pojazdów, ale
również odpowiednio zagrać swoją rolę
w tym wielkim spektaklu, jaki odbywa
się podczas trwania zawodów. Nic dziwnego,
że wyścigi na ćwierć mili mają już
tak wielu wiernych kibiców, którzy biorą
licznie udział w tych imprezach (często
jest to kilka tysięcy osób). Dla tych
wszystkich pasjonatów szybkiej jazdy
rozpoczyna się właśnie kolejny sezon.