Hedging (z języka angielskiego) jest pojęciem określającym transakcje finansowe mające na celu ograniczenie ryzyka związanego ze zmianą kursów walutowych, cen towarów lub akcji. Przewrotnie jednak fundusze typu hedge są przeznaczone przede wszystkim dla osób poszukujących ponadprzeciętnych stóp zwrotu z zainwestowanych oszczędności.
Obecnie na świecie funkcjonuje około 10 tysięcy funduszy hedgingowych, zarządzających środkami przekraczającymi bilion dolarów. Niech fakt, że liczby te rosną w tempie około 20% rocznie, świadczy o popularności tej form inwestycji.
Fundusz klasyczny a fundusz hedge
Podobieństwo do powszechnie znanych Polakom funduszy kończy się praktycznie na podstawowym celu, jakim w obu przypadkach jest pomnażanie środków powierzonych przez inwestorów. O ile klasyczny fundusz funkcjonuje w ramach towarzystw funduszy inwestycyjnych podlegających ścisłemu nadzorowi organów dbających o przejrzystość rynku kapitałowego, o tyle fundusz hedge jest przeważnie normalną spółką akcyjną działającą na ogólnych zasadach. Inwestorzy nie nabywają jednostek uczestnictwa, ale kupują bezpośrednio akcje uprawniające do podziału zysku wypracowanego przez zarządzających aktywami. Stają się więc współwłaścicielami firmy ze wszystkimi tego konsekwencjami. Oznacza to, że w wypadku bankructwa funduszu hedgingowego udziałowcy tracą całość powierzonego kapitału.
Za i przeciw
Przeciwnicy tej formy inwestycji alternatywnych, głównie bankowe grupy kapitałowe posiadające własne fundusze inwestycyjne w ramach TFI, przywołują często przykład spektakularnego upadku funduszu LTCM zarządzanego przez dwóch noblistów w dziedzinie finansów. Fakt, że naukowcy kompletnie nie sprostali praktyce inwestowania na rynku finansowym, nie oznacza jednak, że idea funduszy hedgingowych jest pozbawiona sensu. Działający na rynku miedzi fundusz Red Kites, poinformował swoich udziałowców, że w styczniu 2007 roku poniósł blisko 30% straty. Nie jest jednak prawdą częsty zarzut o stosowanie nadmiernego lewarowania, czyli inwestowania za pożyczone pieniądze.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy wykazał, że w 85% funduszy stosunek zewnętrznych źródeł finansowania do własnych aktywów nie przekracza 2:1. Co więc skłania klientów do korzystania z ich usług? Odpowiedź jest prosta: wyższe stopy zwrotu. Badania przeprowadzone na rynku amerykańskim, gdzie zarejestrowana jest ponad połowa funduszy hedge, pokazały, że w czasie bessy w latach 2000?2002 dały one zarobić średnio 2%. W tym samym czasie indeks S&P500, od którego zmienności zależały wyniki funduszy inwestycyjnych, spadł o 44%. Na rosnącym rynku hedge funds również zachowywały się lepiej. W okresie od 1998 do 2000 roku zyskały przeciętnie 68%, podczas gdy indeks wzrósł o 60%.

Nowe możliwości
Inna forma prawna daje elastyczność i możliwość stosowania znacznie bardziej wyszukanych strategii niż klasyczny fundusz inwestycyjny. Wśród ciekawszych pomysłów na pomnażanie pieniędzy można wymienić np. wykorzystanie instrumentów pochodnych do zarabiania zarówno na wzrostach, jak i na spadkach cen akcji (long/short strategy), czy kupowanie akcji firm będących w tarapatach finansowych z nadzieją na wzrost ich wartości (distressed securities strategy).
Fundusze typu event-driven inwestują w oparciu o najświeższe komunikaty ze spółek, jak wiadomość o planowanym połączeniu z innym podmiotem, czy pozyskanie dużego kontraktu. W Polsce podobną strategię stosuje ING Subfundusz Selektywny Plus, który co prawda działa w ramach TFI, lecz jego wyniki są w niewielkim stopniu uzależnione od zachowania głównych indeksów, co jest charakterystyczne dla funduszy hedgingowych.
Z racji stosowanych strategii zamknięte fundusze inwestycyjne oferowane przez TFI Investors oraz TFI Opera są bardzo zbliżone do funduszy hedge.
Najlepsi eksperci to podstawa
Kluczem do sukcesu są najlepsi specjaliści zarządzający aktywami. Często są to eksperci, którzy po latach zdobywania doświadczenia w najlepszych instytucjach finansowych, posiadają na tyle ugruntowaną pozycję na rynku, że decydują się na założenie własnej firmy inwestycyjnej. Nie mają oni najmniejszych problemów z pozyskaniem kapitału, a często liczba inwestorów chętnych do współuczestnictwa w przedsięwzięciu jest tak duża, że trzeba miesiącami czekać na wejście do funduszu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami hedge funds nie mogą się reklamować, ale wśród osób dysponujących pokaźną gotówką wieści o gwiazdorach wśród zarządzających szybko rozchodzą się pocztą pantoflową. Prowizje naliczane są najczęściej od całkowitej kwoty wpłaconych aktywów (około 2%) oraz od osiągniętych zysków. W tym drugim wypadku są one znacznie wyższe niż w klasycznym funduszu i rozpoczynają się najczęściej od 20%. Warto podkreślić jednak, że aby przekonać inwestorów, zarządzający wpłacają do własnego funduszu większość prywatnych oszczędności, więc w wypadku strat, jadą na jednym wózku z udziałowcami. W sytuacji, gdy mimo wszystko nie uda się wypracować dodatniej stopy zwrotu, nie są potrącane żadne opłaty.
Nie dla wszystkich
Na koniec zimny prysznic. Inwestycja w fundusz hedgingowy z racji wymogów kapitałowych nie jest przeznaczona dla zwykłego Kowalskiego. Minimalna kwota, od której amerykańskie fundusze zaczynają rozmowy z klientami, to milion dolarów aktywów oraz dochody na poziomie, co najmniej 200 tysięcy dolarów rocznie. Ze zrozumiałych względów w Polsce poprzeczka jest postawiona niżej. Przykładowo, aby zainwestować w Superfund, działający jako fundusz inwestycyjny, potrzebujemy 40 tysięcy euro. Zalety funduszy hedgingowych przemawiają same za siebie, o widać po ogromnym zainteresowaniu ze strony inwestorów na dojrzałych rynkach finansowych. W miarę pogłębiania wiedzy o dostępnych alternatywnych formach pomnażania kapitału, część inwestorów w Polsce może przekonać się do funduszy hedge.